Ks. Wojciech Lemański podczas Akademii Sztuk Pięknych na Przystanku Woodstock nazwał też banialukami zachęcanie matki nieuleczalnie chorego dziecka do "uszlachetniającego cierpienia". W ten sposób nawiązał do sprawy prof. Bogdana Chazana, który odmówił wykonania aborcji w szpitalu, w którym szefował. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>

Te wypowiedzi natychmiast wywołały reakcję innych duchownych. Rzecznik abp. Henryka Hosera na łamach "Frondy" zapowiedział, że hierarcha wkrótce spotka się z ks. Lemańskim.

- Wypowiedzi ks. Lemańskiego znamy jedynie fragmentarycznie, z mediów. Gdyby były prawdziwe, to zastanawiałbym się, czy tak może mówić nie tylko kapłan, ale przyjaciel Kościoła w ogóle - mówił Mateusz Dzieduszycki.

Odniósł się także do wypowiedź ks. Lemańskiego o prof. Chazanie - ks. Lemański powiedział, że szpital prof. Chazana powinien zapłacić odszkodowanie kobiecie, której odmówił aborcji. I że takie odszkodowania powinni płacić biskupi, którzy wiedzieli o pedofilii swoich podwładnych.

- Zastanawiam się, czy wyobraźnia, która pozwala na zestawienie tych dwóch spraw w jednym akapicie, jest wyobraźnią zdrową - mówi i sugeruje, że ks. Lemański "traci kontakt z rzeczywistością".

 Jak przyznaje jest także oburzony tym, że były proboszcz z Jasienicy namawiał uczestników Przystanku Woodstock, by wychodzili z kościołów, jeżeli księża "opowiadają banialuki o polityce lub medycynie".