Związkowcy twierdzą, że w kopalni były przekroczone normy stężenia metanu i już w piątek dochodziło do pożarów. Górnicy ostrzegali dyrekcję kopalni przed katastrofą, ale nie podjęła ona żadnych działań.

Zdaniem związkowców, w kopalni dochodziło także do innych nieprawidłowości, dotyczących bezpieczeństwa i organizacji pracy. Mógł o tym wiedzieć Katowicki Holding Węglowy, do którego należy kopalnia, jak i Okręgowy Urząd Górniczy. Autorzy zawiadomienia podkreślają, że sprawy te powinna wyjaśnić prokuratura, podobnie jak podejrzenia, że w kopalni dochodziło do mobbingu.

W poniedziałek wieczorem w kopalni "Mysłowice-Wesoła" doszło do wybuchu i pożaru. W zagrożonym rejonie było 37 górników. Poważnie poparzonych zostało 18 osób. Jeden górnik ciągle pozostaje pod ziemią. 

Solidarność 80 twierdzi, że problem bezpieczeństwa w górnictwie jest lekceważony. Podejmuje się tylko akcje, które w gruncie rzeczy niczego nie zmieniają. Zdaniem związkowców, górnicy nie skarżą się na niebezpieczne warunki w kopalniach, gdyż boją się o miejsca pracy i płace.