Reżyser jest w Polsce. Jednak wszystko wskazuje na to, że nie zostanie wydany Amerykanom, choć do polskiej Prokuratury Generalnej wpłynęło już pismo z USA, by zatrzymać Romana Polańskiego. Roman Giertych, prawnik i były polityk, nie krył w poniedziałkowym programie Tomasza Lisa zdumienia faktem, że Polański wciąż jest na wolności.

Oczywiście powinno się go wydać Amerykanom z kilku zasadniczych powodów. Ci, którzy go bronią, podkreślają, że pogodził się z ofiarą, że mu wybaczyła - przypominał Roman Giertych. - Polska jest jednym z tych krajów, które zdecydowały się na to, żeby gwałt był ścigany z urzędu, bo bywają takie sytuacje, iż ktoś, kto ma milion dolarów, unika kary i dogaduje się z ofiarą finansowo. Nie może być tak, że ten, kto może zapłacić ofierze gwałtu, jest bezkarny. Ten argument, że Polański pogodził się z ofiarą, powinien w ogóle zniknąć z tej sprawy - podkreślił mecenas.

Zdaniem Giertycha nie jest tak, że sprawa Polańskiego przedawniła się w Polsce. Powołał się na umowę międzynarodową, zgodnie z którą przestępstwo to powinno przedawnić się dopiero wtedy, gdy przedawni się w kraju, który ściga reżysera.

W takiej sytuacji, gdy USA wysłały nam formalny wniosek, myśmy złamali tę umowę. Powinniśmy go zatrzymać i przekazać tę sprawę do decyzji sądu, a przynajmniej zakazać mu opuszczania kraju - zaznaczył Giertych.

Nie zgodził się z nim pisarz Janusz Głowacki, który bronił reżysera.

W USA, które polują na Polańskiego tak, jakby był zbrodniarzem wojennym albo szefem gangu narkotykowego, wybiera się sędziów i prokuratorów. Na przykład sędzia ze stanu Kalifornia nie miałby najmniejszej szansy znaleźć się na pierwszych stronach gazet, gdyby nie to, że jest taka sprawa - Roman Polański. Złapać go, potem powiesić jego głowę w gabinecie - oburzał się. - Boże, o czym my mówimy? To było prawie 40 lat temu, to jest zupełnie inny człowiek. Nie ma już o czym mówić, meritum sprawy już dawno zniknęło w medialnym i politycznym show - przekonywał pisarz.

W Polsce nikt nigdy nie wypuściłby za kaucją sprawcy gwałtu na 13-letniej dziewczynce. W naszym kraju taki człowiek zostałby natychmiast aresztowany i do momentu usłyszenia wyroku nie miałby prawa wyjść na wolność. System amerykański jest inny: możesz wyjść za kaucją, ale jeśli uciekniesz, będziemy cię ścigać do końca twojego życia - wyjaśniał mecenas Giertych.

Ja to trochę rozumiem - powiedziała inna z gości Tomasza Lisa, dziennikarka Ewa Wanat, odnosząc się do argumentów za obroną reżysera. - Ale abstrahując od Polańskiego, inni sprawcy przemocy mogę mieć poczucie, że można zgwałcić 13-letnią dziewczynkę i są ku temu jakieś okoliczności łagodzące - dodała.

Jeżeli pani mówi, że trzeba go napiętnować, jeżeli wierzy, że koniecznie trzeba go wsadzić do więzienia, aresztować, skatować, może jeszcze ściąć mu głowę - bronił Polańskiego Głowacki. - Czy dla sprawy nie jest wystarczające to całe piekło, które toczy się wobec niego również przy udziale pani czy panów mecenasów? - zastanawiał się pisarz.