Na 37-letniego handlarza narkotyków agenci CBŚ urządzili prawdziwą obławę. Zaczaili się na niego, gdy dobijał transakcję sprzedaży heroiny. Próbował uciekać, ale strzały w opony jego nowiutkiego mitsubishi skutecznie go powstrzymały. W samochodzie miał sto porcji kokainy.

To on zaopatrywał doradcę prezydenta Artura P. Według nieoficjalnych informacji, urzędnik brał od handlarza kilogram kokainy rocznie.

Ale to nie koniec zatrzymań. W ręce śledczych wpadł także 55-letni Kazimierz L. - właściciel luksusowej kawiarni w Warszawie. Policjanci zarzucają mu udział w obrocie narkotykami na szeroką skalę. "Udowodniliśmy mu sprzedaż co najmniej sześciu kilogramów kokainy" - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji.

Wiadomo już także, że Artur P. był jednym z pośredników w narkobiznesie. Kto się u niego zaopatrywał? Mężczyzna obracał się w tzw. wyższych sferach, znał bardzo wiele osób z pierwszych stron gazet. Śledczy nie chcą nic zdradzić, ale zapowiadają następne zatrzymania.