Siostry wzięto w kamasze
Pielęgniarki dostały powołanie do wojska. Musiały się ubrać w mundury, włożyć ciężkie buty i ruszyć na lotnisko wojskowe w Radomiu. To nie żarty, tylko szkolenie wojskowe. Z pobudką o świcie, musztrą i strzelaniem. "Najgorsze są te toporne buciory" - skarżą się "Faktowi" siostry.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zamiast białych fartuchów i czepków, maskujące moro i berety z orzełkiem. Tak
teraz ubierają się siostry z Radomia, Skarżyska-Kamiennej, Pionków i Krychowic. 16 pielęgniarek musiało się przenieść ze szpitalnych oddziałów do radomskiej jednostki. Tam skierowała je
Wojskowa Komenda Uzupełnień, która wcześniej wysłała im powołania do armii.
Szkolenie ma potrwać tydzień. Ale nie jest wykluczone, że po tych 16 siostrach kolejne pielęgniarki założą mundury. Lekarze nie mają żadnych wątpliwości: stało się to, co zapowiadał Ludwik Dorn - że medyków ze strajkujących szpitali weźmie w kamasze.
Pielęgniarki, które już założyły moro, szybko musiały się dostosować do wojskowego drylu w radomskim obozie. "Codziennie wstajemy o świcie. O godz. 7 meldujemy się na stołówce, gdzie dostajemy prawdziwe żołnierskie śniadanie - czarną kawę i chleb z dżemem. Potem musztra - baczność, spocznij. I ćwiczenia z bronią w ręku - strzelanie, czyszczenie karabinów. I tak aż do obiadu" - opowiadają Faktowi siostry z radomskiego szpitala. O godz. 13 pielęgniarki znów siadają przy stołach. Po posiłku mają godzinny odpoczynek. "Jak nam się uda, to oglądamy ćwiczenia pilotów, podniebne akrobacje samolotów" - mówi Magdalena Owczarek.
Popołudniami pielęgniarki szkolą się, jak należy postępować w przypadku ogłoszenia alarmu bombowego lub chemicznego zagrożenia. I uczą się pierwszej pomocy w polowych warunkach.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!