NFZ każe chorym umierać w trzy miesiące
Narodowy Fundusz Zdrowia przyznaje nieuleczalnie chorym czasowe limity na umieranie. Niewiarygodne? A jednak! - pisze "Fakt". Chorym korzystającym z pomocy gdańskiego hospicjum tylko przez trzy miesiące przysługuje domowa opieka pielęgniarek i lekarzy. Urzędnicy z NFZ twierdzą wprawdzie, że i po tym okresie opieka będzie finansowana, ale każą co kwartał udowadniać, że chory nadal żyje.
- NFZ usunie chorych z kolejek do operacji
- Siostro, dyktafon proszę...
- Narodowy Fundusz Zdrowia do likwidacji
- Urzędnicy NFZ przejadają ciężkie miliony
- NFZ roztrwoni 10 milionów złotych
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Leon Olszewski z Gdyni ma raka płuc z przerzutami na wątrobę. Choroba straszliwie wyniszyczyła jego organizm. Pan Leon wymaga stałej opieki lekarskiej. Już prawie nie wstaje z łóżka. Gdynianin Leszek Mały z rakiem zmaga się od 12 lat. Pielęgniarka odwiedzająca go w domu to dla niego świętość i ogromna pomoc dla starszej mamy, która nie ma już siły opiekować się synem. Obaj panowie korzystają z domowej opieki hospicyjnej - czytamy w "Fakcie". Są śmiertelnie chorzy, ale dzięki tej opiece mogą przebywać wśród bliskich, a nie wśród zimnych ścian szpitala. Pielęgniarki i lekarze są na każde ich zawołanie. Przychodzą podać leki, zmienić opatrunki, walczą z odleżynami. Poza tym dobrym słowem dają im siłę do walki z chorobą.
NFZ płaci im jednak tylko za opiekę trwającą trzy miesiące. Potem muszą składać wniosek o kolejny, trzymiesięczny okres i udowodnić urzędnikom, że ich pacjent jeszcze żyje.
"To skandal" - komentuje jedna z gdańskich pielęgniarek, która prosi o anonimowość. "To tak, jakby chorym wyznaczało się termin, w którym mogą umrzeć" - mówi "Faktowi". I dodaje, że po wyznaczonych przez NFZ miesiącach tak naprawdę lekarze i pielęgniarki muszą dosłownie stawać na głowie, by znaleźć pieniądze na dalsze leczenie. "Albo błagamy o nie NFZ, albo prosimy sponsorów" - mówi. "A czasem wyciągamy z własnych kieszeni".
Skąd się wzięły takie przepisy? "Rodziny chorych czasem nadużywały opieki" - tumaczy Mariusz Szymański, rzecznik Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. "Wielu osobom nie chciało się opiekować ciężko chorym członkiem rodziny i po prostu wyręczała się pielęgniarkami z hospicjum. Stąd właśnie wprowadzono określone zastrzeżenia czasowe. By przedłużyć opiekę, wystarczy opinia lekarza".
Sami lekarze jednak nie akceptują tego rozwiązania. "Chorzy i ich rodziny i tak są w bardzo trudnej sytuacji, dlaczego obarczać ich jeszcze jakimiś terminami, tak nie powinno być" - mówi "Faktowi" Regina Kozłowska-Draszanowska, pielęgniarka.
"Ta opieka jest dla mnie wszystkim, daje mi nadzieję, przywraca sens życiu" - mówi Leszek Mały. On i wielu do niego podobnych liczy na to, że przypisy się zmienią. Tak, by śmiertelnie chorzy nie czuli się poganiani przez urzędników.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!