Do tej pory dyskryminacją w pracy było nierówne traktowanie ze względu na płeć, wiek, orientację seksualną, polityczną lub religijną. Molestowaniem natomiast zachowanie naruszające godność pracownika, poniżanie go i upokarzanie.

Jednak pod naciskiem Unii Europejskiej doszło do uchwalenia zmian, który oprócz molestowania seksualnego wprowadza "zwykłe" molestowanie, którym będzie także stworzenie w pracy atmosfery zastraszenia. Może to być za równo rozprzestrzenianie plotek o życiu prywatnym czy upodobaniach, jak również komentowanie wyglądu, czy zasypywanie skrzynki e-mail nieprzychylnymi komentarzami.

Rozszerzono również pojęcie dyskryminacji - będzie nią również celowe zmniejszenie szans pracownika awans lub zachowanie stanowiska.

Dzięki zmianom w kodeksie poszkodowanym łatwiej będzie walczyć w sądzie o swoje prawa. Pracodawcy nie będzie wolno zwolnić pracownika za składanie zeznań w obronie molestowanego kolegi, a osobie zatrudnionej na czas określony, której wręczono wypowiedzenie przed upływem terminu obowiązywania umowy, motywy zwolnienia trzeba będzie wyjaśnić na piśmie.

Nowe zapisy kodeksu pracy zgodnie krytykują pracodawcy i część ekspertów. Ich zdaniem są za mało precyzyjne, przez co zachęcają nieuczciwych pracowników do składania bezpodstawnych wniosków o odszkodowania.

p

Ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich Witold Polkowski dla DZIENNIKA:

"Sama zmiana jest jak najbardziej słuszna, nasze wątpliwości budzi jedynie sposób jej wprowadzenia" - mówi ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich Witold Polkowski. "W dyrektywie unijnej jest zapisany kierunek działania, tymczasem polski ustawodawca przepisał dokładne tłumaczenie unijnych przepisów, nie biorąc pod uwagę polskich realiów, co może spowodować, że powstało doskonałe prawo dla cwaniaków" - dodaje.

Wyjaśnia, że na przykład przepis o ochronie pracownika, który składa zeznania w obronie poszkodowanego kolegi dobrze spisuje się na zachodzie Europy, gdzie w każdej firmie tradycyjnie jest wyznaczony ombudsman, który występuje w takich sprawach, w Polsce może to się skończyć ochroną dwudziestu pracowników, którzy skrzyknęli się na forum.