>>> Przeczytaj część pierwszą powstańczej korespondencji

Kochani, jestem cała i zdrowa, martwię się o Was. Napiszcie odwrotnie, jak tam u Was w okolicy.

Wasza Marysia
Komenda Główna, oddz. "Grad" M-II
łączniczka

Broniu! Jestem o Was niespokojny. My jesteśmy wszyscy w domu i zdrowi. Od Kostków wiadomości brak. Odpowiedź daj oddawcy. Bądź zdrowa Maleńka - do zobaczenia. Ściskam Cię.

Jurek
16 sierpnia

Wa-wa 7 VIII 44
Kochana

Od wtorku godz. 4 do dnia wczorajszego godz 12 przebywałem w schronie cukierni Szwajcarskiej na rogu Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej. Obecnie jestem na Wspólnej u p. Ernesta. Czuję się tu zupełnie dobrze. Do domu dostać się na razie nie mogę z uwagi na bezpieczeństwo, a ryzykować nie chcę. Jestem bardzo niespokojny o Ciebie. O mnie, bądź Teciu, spokojna. Jestem zdrów i dobrej myśli, głodny również nie jestem.

Gdy tylko wolny będzie plac Zbawiciela i plac Unii Lubelskiej, można będzie dostać się na Fałata. Obecnie po całej Warszawie jest cała masa ludzi oderwanych od swoich siedzib, którzy tak jak i ja siedzę po różnych domach i korzystają z gościnności życzliwej ludności stolicy.

Przez cały czas czyniłem najrozmaitsze starania, by zawiadomić Ciebie, gdzie jestem, i otrzymać wiadomość od Ciebie. Bądź dobrej myśli. Wkrótce się zobaczymy.

Stach

Kochana Mamusiu!

Jesteśmy wszyscy razem. U nas spokojnie, czekamy zwycięskiego końca i wierzymy, że niedługo nadejdzie. Chcielibyśmy wiedzieć, jak się mamusia czuje i jak sobie daje radę. O nas proszę się nie martwić. Całujemy i pozdrawiamy Mamusię serdecznie i prosimy o wiadomość.

Wanda
15 VIII 44

Kochani!

Jestem zdrowa i cała. Martwię się o Was. Jestem z całą rodziną Nadzi i tylko jej nie ma. Jestem na Koszykowej 47. Odpiszcie.

Barbara

Mamo, jestem w szpitalu, żyję, dajcie znać o sobie.

Stefan

p

Przez 63 dni na ulicach Warszawy około 180 harcerzy listonoszy było jedynymi łącznikami miedzy rozdzielonymi rodzinami. Nastoletni doręczyciele przedzierali się przez walczące miasto, by dostarczyć wiadomość od żołnierzy z barykad do ich matek, żon i narzeczonych. Listy pisali też cywile ukryci w piwnicach zrujnowanych kamienic.

O czym? Przede wszystkim o strachu przed śmiercią - nie swoją, lecz najbliższych. To najbardziej poruszający zapis dramatu tamtych dni. Publikujemy wybrane listy znalezione w ruinach powstańczej poczty przy ul. Tynieckiej na Mokotowie.

Listy publikujemy dzięki uprzejmości Jerzego Kasprzaka ps. Albatros, listonosza powstańczej poczty.