Dziennik.plKraj

Piątek, 25 maja 2012

Imieniny: Grzegorza, Magdy, Marii Magdaleny

Porzucenie haseł wyborczych okazało się w interesie Obamy

2009-08-13 | Ostatnia aktualizacja: 19:49 | Komentarze: 0 | skomentuj

Prezydenturze Baracka Obamy od samego początku towarzyszy pytanie o polityczną realizację jego wyborczego hasła "change". W wielu krajach kwestia ta podnoszona jest w kontekście amerykańskiej polityki zagranicznej. Dwa tygodnie temu w rozmowie z "Europą" prokremlowski polittechnolog Siergiej Markow zastanawiał się, na ile szczere były deklaracje prezydenta USA, w których odrzucał on twarde stanowisko George’a W. Busha wobec Rosji.

Być może odpowiedzią dla Markowa jest opinia naszego dzisiejszego rozmówcy Edwarda Luttwaka. A brzmi ona zaskakująco: Obama to kontynuator neokonserwatywnej polityki poprzedniej administracji. Luttwak uważa, że obecny prezydent jest do takiego działania poniekąd zmuszony. Zaniechanie udzielania pomocy Ukrainie i Gruzji - nawet jeśli nie są one partnerami łatwymi i przewidywalnymi - równoznaczne jest bowiem z ryzykiem rozpoczęcia regularnej wojny. Obama kontynuuje też politykę Busha wobec Iraku, Afganistanu i Chin. Ale, zdaniem Luttwaka, bynajmniej nie prowadzi to do międzynarodowej konfrontacji, o co bywał oskarżany poprzedni prezydent. Dziś żadnej z wielkich potęg nie opłaca się prowadzenie polityki mocarstwowej w kategoriach siły. Prawdziwe problemy dotyczą bowiem takich spraw jak kryzys finansowy i kryzys Wspólnoty Europejskiej. Ich rozwiązanie wymaga dialogu między największymi graczami. Aby jednak przynosił on efekty, każda ze stron powinna stanowczo artykułować swoje interesy.

p

Karolina Wigura: Za nami pierwsza rocznica wybuchu wojny rosyjsko-gruzińskiej. Z tej okazji byliśmy świadkami swoistej powtórki z kadencji George’a W. Busha. Wiceprezydent USA zapewnił w Tbilisi, że Stany Zjednoczone niezmiennie popierają integralność terytorialną Gruzji… Jak należy rozumieć to posunięcie?
Edward Luttwak*: To jeszcze jeden dowód na to, że administracja Baracka Obamy kontynuuje neokonserwatywną linię poprzedniego rządu w dziedzinie polityki zagranicznej.

Przepraszam, ale chciałabym prosić, żeby pan to powtórzył: Obama, demokrata, którego najważniejszym hasłem w kampanii wyborczej była zmiana, prowadzi neokonserwatywną politykę zagraniczną?
Jak najbardziej. W istocie, jeśli Obama odniósł dotychczas na tym polu jakieś sukcesy, to tam, gdzie zdecydował się porzucić slogan wyborczy "change" i kontynuować stabilną linię polityczną swojego poprzednika. Gruzja nie jest odosobnionym przypadkiem. Administracja Obamy będzie popierać nie tylko ją, ale i Ukrainę. Nawet jeśli nie są to łatwi i wiarygodni partnerzy, nawet jeśli sposób prowadzenia przez nich polityki jest, delikatnie mówiąc, awanturniczy, Amerykanie nie mają innego wyjścia. Albo będą tym krajom pomagać, albo ryzykują rozpoczęcie regularnej wojny.

Źródło: dziennik.pl
12345następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «