Napis na metalowej tablicy z herbem Gdańska brzmi: "Tu pracował Lech Wałęsa, historyczny przywódca NSZZ Solidarność, laureat Pokojowej Nagrody Nobla 1983, prezydent RP 1990-1995”. Jest też wersja angielska tych słów. Z powodów zdrowotnych Wałęsa nie był obecny na uroczystości odsłonięcia tablicy.

Reklama

Chcemy odtwarzać te miejsca, mimo że niektórzy czasami próbują niektóre elementy tej historii zacierać. Bo taka była prawda historyczna: wielka rewolucja Solidarności, która zmieniła Europę, rozpoczęła się w skromnym warsztacie elektryka Lecha Wałęsy. Zmieniła się również na suwnicy (na której pracowała Anna Walentynowicz – PAP), która jest jednym z najbardziej cennym elementów wystawy stałej w Europejskim Centrum Solidarności. Wielka rewolucja Solidarności oparta była na etosie robotniczym” – powiedział zastępca prezydenta Gdańska Piotr Grzelak.

Rulewski: Niektórzy do dziś mają problem z Wałęsa. Ostrzegam, że przegrają

Głos zabrał też m.in. senator Jan Rulewski, nawiązując do swojej rywalizacji o przywództwo przewodniczącego NSZZ „Solidarność” z Lechem Wałęsą na I krajowym zjeździe związku w 1981 r. Ja wtedy przegrałem w demokratycznej walce. Niektórzy do dzisiaj mają w Warszawie problemy z Lechem Wałęsą. Ostrzegam, że przegrają. Ale gorzej: będą wytarci z pamięci i umieszczeni w księgach hańby. Warto zatem przestrzegać demokracji – powiedział dawny działacz Solidarności.

Parlamentarzysta wytłumaczył przyczyny swojej porażki na związkowym zjeździe 40 lat temu. Przegrałem. Wiecie dlaczego, cywilizacyjnie. Ponieważ Lech Wałęsa był elektrykiem, a ja byłem mechanikiem. Elektryk potrafił sięgnąć wyobraźnią i połączyć plus z minusem i to grało. Inżynier mechanik tylko łączy nakrętkę ze śrubą. Jak już gwint odwrotny, to już nic nie gra. I dlatego przegrałem. Ale przegrałem też dlatego, że Lech Wałęsa miał poparcie wolnych ludzi w Gdańsku, w Bydgoszczy było ich zdecydowanie mniej - dodał.

Reklama

Patrząc dziś na zebrane tu młode pokolenie, mogę powiedzieć: odchodzimy, ale pozostaniemy. Nie byliśmy incydentem ani w Gdańsku, ani w Polsce, ani na świecie. Lechu – pozdrawiamy cię - wracaj. Wygrałeś z wieloma i wygrasz z tą cukrzycą - podkreślił Rulewski.

Tablica to element "Szlaku wolności"

Teren wraz budynkiem, w którym mieścił się kiedyś warsztat Wałęsy, jest obecnie w rękach prywatnej spółki. Odsłonięta w sobotę tablica ma zawisnąć w tym roku na ścianie obiektu po wcześniejszym remoncie elewacji i dachu. Tablica upamiętniająca miejsce pracy pierwszego lidera „S” tworzy „Szlak wolności”.

Pierwsza tablica w ramach tej inicjatywy odsłonięta została w sierpniu ub. roku na fasadzie kamienicy przy ul. Sienkiewicza 10 w Gdańsku-Wrzeszczu. Pod tym adresem 10 sierpnia 1980 r. w mieszkaniu Ewy i Piotra Dyków, działacze związani z Ruchem Młodej Polski, Komitetem Obrony Robotników i z Wolnymi Związkami Zawodowymi Wybrzeża zorganizowali powitanie na cześć zwolnionych z aresztu opozycjonistów – Dariusza Kobzdeja i Tadeusza Szczudłowskiego. Podczas tej imprezy członek KOR i WZZ Bogdan Borusewicz z obawy przed podsłuchami wyprowadził na podwórze robotników Stoczni Gdańskiej – Jerzego Borowczaka, Ludwika Prądzyńskiego i Bogdana Felskiego. Dołączył do nich Lech Wałęsa – uczestnik wydarzeń grudniowych w 1970 r., wyrzucony ze stoczni w 1976 r. Tam Borusewicz poinformował, że chce zorganizować strajk w obronie zwolnionej ze Stoczni Gdańskiej Anny Walentynowicz. Jego decyzja spotkała się z akceptacją. Datę rozpoczęcia protestu wyznaczono na 14 sierpnia.

Historyczny strajk zakończono po długich negocjacjach z przedstawicielami rządu – 31 sierpnia 1980 r. przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (MKS) Lech Wałęsa oraz wicepremier Mieczysław Jagielski podpisali porozumienia gdańskie, które zapoczątkowały przemiany ustrojowe w Polsce. Delegacja rządowa zgodziła się m.in. na utworzenie nowych, niezależnych, samorządnych związków zawodowych, prawo do strajku, budowę pomnika ofiar grudnia 1970, transmisje niedzielnych mszy świętych w Polskim Radiu i ograniczenie cenzury.