- pisze dziennikarz "Wprost". Dodaje, że ma wrażenie, iż wiele osób bierze udział w dyskusji, bez znajomości faktów. CZYTAJ WIĘCEJ O AFERZE Z KAMILEM DURCZOKIEM>>>
- wyjaśnia Majewski.
ZOBACZ TEŻ: Afera z Durczokiem. Biały proszek to jednak narkotyki>>>
Przypomina on, że dziennikarze zadzwonili w tej sprawie do Durczoka, żeby wytłumaczył, . Szef "Faktów" zdaniem autorów tekstu początkowo nie chciał tego komentować, potem zmieniał swoją wersję, by wreszcie zupełnie zamilknąć.
- twierdzi Majewski.
Część zarzutów wobec dziennikarzy "Wprost" dotyczyła fotografii, na której widać Michała Majewskiego i Sylwestra Latkowskiego grzebiących w rzeczach pozostawionych w mieszkaniu.
CZYTAJ TAKŻE: Giertych drwi z naczelnego "Wprost": Czaił się Pan przy moim śmietniku>>>
- zastanawia się Majewski.
ZOBACZ TAKŻE: 300polityka.pl: Kamil Durczok trafił do szpitala>>>
Dodaje on, że jest świadom istnienia zjawiska takiego, jak solidarność zawodowa, ale jego zdaniem.
Michał Majewski proponuje .
- pisze dziennikarz.
Za publikacją artykułu przemawiało także to, że zdaniem Majewskiego, wpływ Durczoka na polską politykę i wydarzenia w kraju jest sto razy większy niż Krzysztofa Piesiewicza, Przemysława Wiplera czy Adama Hofmana. Szef "Faktów" .
- dopytuje Majewski.
Cały tekst Michała Majewskiego CZYTAJ TUTAJ>>>