Lot Atlantis to czwarta i ostatnia z misji promów kosmicznych zaplanowanych na 2007 r. Ich zadaniem była rozbudowa stacji orbitalnej, czyli przygotowanie jej do przyjęcia kolejnych modułów badawczych. Dotychczas bowiem tylko jeden element ISS jest orbitalnym laboratorium - mowa o wyniesionym na orbitę w 2001 r. amerykańskim Destiny (Przeznaczenie). Dzisiaj, po sześciu latach, dołączy do niego europejski Columbus, kolejny fragment kosmicznej układanki.

Europa górą

Śmiało można powiedzieć, że Columbus stanowi najpoważniejszy jak dotąd wkład Europejczyków w budowę Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Wcześniej udział ESA ograniczał się do projektowania i konstrukcji drobnych elementów stacji oraz wysyłania na orbitę swoich astronautów. Pierwszym „większym” ładunkiem z logo Europejskiej Agencji Kosmicznej był moduł Harmony wyniesiony w kosmos przed kilkoma tygodniami przez wahadłowiec Discovery. Harmony najlepiej porównać do rozgałęzionego łącznika, do którego można doczepiać inne orbitalne pomieszczenia. Pierwszym z nich będzie właśnie Columbus.

Dlaczego na orbicie potrzebne jest kolejne kosmiczne laboratorium? W Destiny, czyli liczącym 8,5 m długości cylindrze, astronauci nadal przeprowadzają eksperymenty z najróżniejszych dyscyplin naukowych – począwszy od biologii, przez chemię, na fizyce materiałów skończywszy. Amerykański moduł został też zaopatrzony w dobry i różnorodny sprzęt.

Mimo to od początku było jasne, że jedno laboratorium to zbyt mało, by zaspokoić potrzeby ziemskich naukowców. Stąd w planach konstrukcji ISS przewidziano miejsce jeszcze na dwa inne moduły badawcze – europejski Columbus i japoński Kibo. Ten drugi ma trafić w kosmos w lutym 2008 r.

Dzieje Columbus

Mimo że decyzja o realizacji programu Columbus zapadła już w 1985 r., prace nad budową modułu ruszyły dopiero w 2000 r. Głównym wykonawcą konstrukcji było niemieckie konsorcjum aeronautyczne EADS Astrium Space Transportation z siedzibą w Bremen. Budowa, która kosztowała ESA okrągłą kwotę miliarda euro, została ukończona rok temu. Od tej pory laboratorium czekało, aż ISS zostanie przygotowany na jego przyjęcie.

Kształtem Columbus przypomina Destiny. Moduł ma postać aluminiowego cylindra o stożkowatych końcówkach. Liczy 6,8 m długości oraz 4,5 m średnicy (kształt i wielkość laboratorium zostały dopasowane do wymiarów ładowni wahadłowca, który przetransportuje go na orbitę). Nowy element stacji zostanie przyłączony do Harmony od strony sterburty ISS. Wraz z modułem w kosmos trafi pięć „regałów” z aparaturą badawczą, komputerami oraz wszelkimi innymi instrumentami niezbędnymi do przeprowadzania doświadczeń. Dzięki zaopatrzeniu Atlantisa w tak bogaty ładunek Columbus będzie mógł jak najszybciej rozpocząć działalność, a liczba lotów promów kosmicznych zostanie zminimalizowana.

Naukowe Eldorado

Do jakiego rodzaju odkryć może dojść na Columbusie? Zgodnie z zamiarami ESA nowe laboratorium - podobnie jak Destiny - ma służyć naukowcom najróżniejszych dyscyplin. Columbus został więc wyposażony w sprzęt niezbędny do prowadzenia doświadczeń na komórkach, bakteriach, a nawet insektach. Pomyślano o aparaturze, dzięki której będzie można badać funkcjonowanie organizmu człowieka przebywającego dłuższy czas w kosmosie.

Na pokładzie modułu będzie można również przeprowadzać doświadczenia z dziedziny fizyki, np. dotyczące zachowania się cieczy w stanie nieważkości. Dodatkowo na zewnątrz Columbusa zostaną zainstalowane instrumenty do badania aktywności Słońca. W przyszłości orbitalne laboratorium wzbogaci się o atomowy zegar - pierwsze takie urządzenie, które będzie działać na orbicie.

Konstrukcja

Columbus to jeden z najbardziej skomplikowanych elementów stacji, astronauci przystąpią więc do montażu nowego modułu zaraz po przybyciu na orbitę. Pierwszy z trzech spacerów kosmicznych odbędzie się trzeciego dnia misji. Astronauci zajmą się wtedy podłączaniem nowego modułu do łącznika Harmony oraz systemu zasilania ISS. Także pozostałe dni misji (ośmioosobowa załoga wahadłowca spędzi w kosmosie prawie dwa tygodnie) będą poświęcone przede wszystkim Columbusowi – montażowi zewnętrznych urządzeń pomiarowych oraz integracji modułu z systemem komputerowym stacji.

Finalne prace związane z uruchamianiem laboratorium potrwają jeszcze przez kilka tygodni po odcumowaniu Atlantisa od stacji. Nad ich przebiegiem będzie czuwał Leopold Eyharts, astronauta ESA z Francji, który wróci na Ziemię dopiero w luty - pisze DZIENNIK.

"Columbus na zawsze pozostanie własnością Europejczyków" - zauważa Hans Schlegel, astronauta ESA i uczestnik misji Atlantis, który weźmie udział w dwóch z trzech planowanych spacerów kosmicznych. "Będziemy mieć prawo przeprowadzać tu eksperymenty na okrągło - kiedy tylko zechcemy" - dodaje.