Dane przesłali z Tokio do... Tokio, ale przez Seattle i Amsterdam. Zajęło to niespełna pół minuty. A zajmował on kilkadziesiąt gigabajtów. W ten sposób udowodnili, że "Internet2", czyli nowa wersja sieci komputerowej, jest zdecydowanie szybsza od tej, z której korzystamy na co dzień. Dla porównania na szybkim stałym łączu wcześniej przesyłali ten film dwa dni.
Japończykom to jednak nie wystarcza. Teraz chcą - między uniwersytetami - zbudować kolejną wersję internetu, osiągającą prędkość 10 gigabitów na sekundę, czyli jednego gigabajta na sekundę.
Jest tylko jeden problem. Nie ma na świecie dysków twardych, które potrafiłyby zapisać dane z taką prędkością. Pozostaje zatem nadzieja, że gdy za kilka lat standard "Internet2" trafi pod strzechy, pociągnie także za sobą rozwój technologii dysków.