Prasa gabońska nie zauważyła polskiej polemiki na temat tej środkowafrykańskiej republiki. Nie jest komentowana wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o hipotetycznym ataku Gabonu na Polskę.
Z tego też powodu żadnego oddźwięku nie wywołały późniejsze przeprosiny Kaczyńskiego, który stwierdził, że jeżeli ktoś w Gabonie jest urażony jego wypowiedziami na temat tego kraju, to go przeprasza. Podobnie niezauważona została gorąca obrona Gabonu ze strony Stefana Niesiołowskiego, który potępił Kaczyńskiego za jego "brutalny" atak na państwowość gabońską.
Ostatni raz spór na linii PO-PiS media gabońskie odnotowały wiele miesięcy temu. Od tamtej pory czytelnik gaboński nie otrzymuje aktualnych informacji na temat napięć między premierem Donaldem Tuskiem a braćmi Kaczyńskimi. O Tusku ostatni raz pisano w grudniu, gdy został wspomniany w kontekście szczytu klimatycznego. O Kaczyńskich Gabończycy czytali rok temu, ale za to znacznie więcej.
. Pretekstem do przypomnienia historii z 2002 r. były słowa prezydenta Francji Nicolasa Sarkozyego, który podobnie potraktował krytykującego go rolnika. "Casse-toi pauvre con" Sarkozyego zostało opisane jako odpowiednik "spieprzaj dziadu" (przytoczonego w oryginalnej polskiej wersji przez gabońską gazetę). "Gabon Eco" dość obszernie opisał wszystkie kontrowersje wokół słów obecnego prezydenta.
. "Gabon Eco" opinii Kaczyńskiego nie komentowała, ale wyliczała wszystkie pozostałe jego grzechy łącznie z tym, że jest kawalerem i nie ma konta.
Dziś jednak największe media gabońskie nie żyją doniesieniami z Polski. Czołówki takich pism jak "Le Gabonais", "Gabon matin" czy "Le Patriote" zajęte są informacjami o skazaniu żony byłego prezydenta Zambii za korupcję oraz protestom mieszkańców stolicy kraju, Libreville, z powodu podwyżki cen za butle gazowe. Zaś ostatnie oficjalne wystapienie prezydenta Gabonu Omara Bongo Ondimby - jak donosi Agence Gabonaise de Presse - dotyczyło krwawego zamachu stanu w Gwinei Bissau.