: Nie jest to smaczny temat do rozmowy...
Są one niestety związane z tą książką. Pierwsza z nich pojawiała się jeszcze przed świętami Wielkiej Nocy.
Karteczek otrzymałem około dwudziestu. A listów o takim charakterze, o jakim pan powiedział, było kilka.
Zawierały bardzo wiele słów z języka polskiego, których nie chcę przytaczać, bo nawet nie wiedziałem, że takie istnieją. Oczywiście jest to korespondencja anonimowa podpisana
najczęściej: Polak. Jak rozumiem - celowo pisana na kartkach pocztowych, tak by mogli je zobaczyć lub przeczytać również koledzy pracujący razem ze mną na uniwersytecie, gdy np. będą je
kładli na półeczkę z moim nazwiskiem.
Tak, a to, co pisze, jest pełne niesłychanie wulgarnych wyzwisk i gróźb.
Odebrałem dwa takie telefony, że nie odbiorę własnego dziecka ze szkoły.
Nie będzie nic robił, bo uważam, że są to żałosne próby zastraszania mnie, którymi nie należy się przejmować.
Raczej nie.
* prof. Andrzej Nowak jest wykładowcą historii na Uniwersytecie Jagiellońskim