Decyzja związkowców o zerwaniu debaty z premierem rodzi pytania - o co miało chodzić w tym spotkaniu? O promocję takiego a nie innego związku zawodowego? A może o bitwę z premierem a nie rozmowę o stoczniach? - pyta Michał Karnowski, zastępca redaktora naczelnego.
Trudno, trudno to wszystko zrozumieć. Oto bowiem w imię utrzymania monopolu związkowego dwóch central, .
Nawet jeśli w ich pretensjach do pozostałych dwóch związków byłoby jakieś ziarno prawdy, to i tak nie usprawiedliwia to rejterady ze spotkania. . Rodzi pytania - o co miało chodzić w tym spotkaniu? O promocję takiego a nie innego związku zawodowego? A może o bitwę z premierem a nie
rozmowę o stoczniach?
Mogli mieć działacze dobry czas i kilkanaście minut - wybrali nieobecność. Premier Donald Tusk może zaś sobie pogratulować: odwaga stanięcia na ubitej ziemi się
opłaciła. Tym razem uciekli związkowcy, wykorzystując jako pretekst mało przekonuje argumenty. Uciekli, jak chłopcy w krótkich spodenkach.
___________________
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane