Dziennik Gazeta Prawana logo

PO chciała z "S" zrobić nowego wroga ludu

20 maja 2009, 10:45
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polityczny błąd Donalda Tuska polega na tym, że zamiast spokojnie wykorzystać dla dobra kraju czas słabości związków zawodowych, uczynił z nich niespodziewanie pierwszoplanowego aktora polityki - pisze Jan Rokita

Monolog premiera w scenerii pustego dziedzińca Politechniki Gdańskiej był empatyczny, dobrze wyuczony i wiarygodny. Zarówno, gdy Tusk opowiadał o arabskim tropie prywatyzacji dwóch stoczni, jak i relacjonował z nieco nadmiernym egotyzmem własne starania o los trzeciej.

Rzecz w tym, że tym razem nie miało to znaczenia. Ale w Gdańsku Tusk stworzył samemu sobie sytuację ze wszech miar paskudną. Na pustym dziedzińcu towarzyszyły mu puste krzesła i dwóch sympatycznych, acz kompletnie absurdalnych w swej roli panów, udających „prawdziwych związkowców”. Zaś kontrapunktem dla publiczności oglądającej Tuska w telewizorze stał się obrazek sarmackiego pikniku rubasznej stoczniowej kompanii pana Guzikiewicza. I ta paskudna sytuacja wzięła górę nad premierowskim monologiem.

Tak było cały czas, odkąd Tusk obciążył związkowców winą za rezygnację z gdańskich obchodów XX-lecia i wyzwał ich zarazem na telewizyjną debatę. Kreowano wroga, którego już za chwilę premier na oczach narodu miał roznieść w pył. Zamęt wokół kwestii przebiegu i uczestników debaty celowo prowokował związkowców do nerwowości i arogancji. Janusz Śniadek okazał się mniej uparty niż bywał Lech Kaczyński i dał się już na starcie wyeliminować sprawdzonym numerem z brakującymi krzesłami. Rycerz bowiem nie miał zmierzyć się z prawdziwym smokiem. Miał to być smoczek ustawiony i przygotowany do premierowskiego sztychu: bezzębny, bezradny i z powyrywanymi łuskami. Na koniec więc postawiono warunek, że w trakcie walki smok ma być podgryzany przez jamniki. Tego było za dużo.

Sarmacka kompania Guzikiewicza znalazła fortel, aby się ratować. Odmówiła debaty, zorganizowała pod stocznią własny piknik i tam właśnie zaprosiła Tuska. Z estetycznego punktu widzenia nieładnie używać całej mocy urzędu premiera do zorganizowania takiego widowiska.

Ale dla polityki istotniejszy jest inny fakt. Nie tylko kompania Guzikiewicza, ale cała „Solidarność” nie jest na razie prawdziwym wyzwaniem dla władzy. Związki zawodowe są słabe i nie stoi za nimi żadna prawdziwa dynamika społeczna. Ani „Solidarność”, ani OPZZ nie mają dziś poważnych idei ani żądań i w najmniejszym stopniu nie pozbawiły dotąd rządu pełnej swobody formułowania polityki. Nie potrafiły tego zrobić, mimo iż czas kryzysu winien przecież im sprzyjać. Co więcej, mimo zaklęć o ich niezależności, jest tajemnicą poliszynela, iż polityczna rola obu związków jest wasalna wobec patronujących im partii: PiS i SLD.

Antyrządowa retoryka związkowców jest przecież prostą funkcją wojny PO – PiS, a nie żadną samoistną kampanią z poważnymi roszczeniami socjalnymi. A związki są wprzęgnięte w logikę międzypartyjnej rywalizacji.Gdyby premier naprawdę chciał pogadać z robotnikami, nie organizowałby tego śmiesznego gdańskiego widowiska z rycerzem i smokiem. Gdyby gdańscy związkowcy rozmową o swoich sprawach byli zainteresowani, nie trzymaliby pod stołem przygotowanych „kwitów”, które – ich zdaniem – mają kompromitować premiera.

Zatem Chyba tylko po to, by znaleźć sobie jakiś łatwy do wygrania konflikt. I już po raz drugi dał się ograć fortelom gdańskich związkowców. Bez sensu. A jeszcze nie wiadomo, czy zachęcając w ten sposób związki do ofensywy, nie przyczynił się – jak uczeń czarnoksiężnika – do rozpętania rzeczywistych socjalnych demonów, którym sprzyjać będzie kryzys.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj