Do tego, że spoty w kampanii do europarlamentu nie mają zbyt wielkiej wartości merytorycznej, nie dotyczą Europy ale pełne są lokalnych uszczypliwości, zdążyliśmy się przyzwyczaić. Przyzwyczaiły nas do tego nasze dwie wielkie formacje polityczne, PiS i PO - pisze Cezary Michalski
Jednak nawet na tle produkcji PiS i PO seria „europejskich” spotów Sojuszu Lewicy Demoktratycznej wygląda wyjątkowo marnie: wulgarnie, agresywnie i głupio.
a, jaka mogłaby wyjść w domowego komputera jakiegoś lekko oszalałego antyklerykała. Tymczasem jest to oficjalna kampania do europarlamentu trzeciej partii w Polsce, która w swojej historii najnowszej miała trzech premierów i jednego prezydenta.
, które ma od 0 do 1 procent poparcia i musi się ścigać z Libertasem. Może Napieralski powinien sobie poszukać miejsca na głębszym marginesie polskiej sceny politycznej. Bo kierowanie partią wchodzącą jednak do parlamentu, a nawet do europarlamentu, zdecydowanie przekracza jego możliwości.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|