Bo mimo że bez przerwy na pasku w TVP Info można przeczytać, co powiedział ktoś z Libertasu albo co powiedział człowiek, który zmartwychwstał politycznie - czyli Wojciech Wierzejski - to i tak mało kogo to przekonuje.
Nie działają nawet różne dziwne chwyty. Jak na przykład ten z programem, w którym Paweł Kowal miał się spotkać z młodzieżą. Kowala niemal w ostatniej chwili wyrzucono. Usłyszał, że teraz jest kampania wyborcza, w związku z tym eurodeputowanych nie zapraszają. Kto zjawił się na koniec tego zamieszania w studio? Wojciech Wierzejski właśnie.
Lech Wałęsa początkowo wszystkich zaskoczył, występując za pieniądze Declana Ganleya
na wiecach tej partii. Widać jednak było, że Wałęsa nie popiera polskiego Libertasu. Mówił nie raz, że jest za traktatem lizbońskim, a z takimi deklaracjami do eurosceptyków nie pasuje.
Ludzie widzieli więc od początku, że coś tu nie gra, że wszystko tu jest nieprawdziwe.
Lech Wałęsa mimo że jest symbolem, nie jest też człowiekiem, który byłby w stanie udźwignąć jakąś partię. Sam poniósł klęskę, kiedy próbował ponownie kandydować w wyborach
prezydenckich. Dlatego to, że wysoko oceniamy Wałęsę w sondażach, nie przekłada się na notowania partyjne. Tym bardziej takich dziwolągów, jak polska Libertas, która całą swoją
światową działalność opiera na dwóch punktach. Po pierwsze, jest przeciwko traktatowi lizbońskiemu, a po drugie - jest przeciwko wprowadzeniu euro. Gdy tymczasem ich importowany lider opowiada
się za europejską walutą.
Polacy zresztą uczą się na błędach. Na początku lat 90. dali się zaczarować Stanowi Tymińskiemu i jego czarnej teczce. Za swój błąd zapłacili i teraz drugi raz nie dadzą się łatwo oszukać.
>>> TVP forsuje Libertas. Kosztem PiS
. Na początku mówił, że nie ma nic wspólnego ani z tą partią, ani z Piotrem Farfałem, a nie z Declanem Ganleyem. Teraz okazuje się, że panowie są na sztywnych łączach. Zabawne w tym wszystkim jest jeszcze to, że ludzie PiS, ludzie związani z Radiem Maryja, jak Ryszard Bender, Anna Sobecka są biedni, bo nie dostaną się teraz do Parlamentu Europejskiego. A gdyby byli wierni swojej macierzystej rozgłośni, to może mieliby szanse się znaleźć.
A na koniec tego wszystkiego Lech Wałęsa chciał przekonać Irlandczyków do traktatu lizbońskiego, więc Libertas wycofał zaproszenie dla niego.
Tytuł komentarza pochodzi od redakcji