Dziennik Gazeta Prawana logo

Chce Palikot sądu? Trzymamy za słowo

2 czerwca 2009, 10:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Chce Palikot sądu? Trzymamy za słowo
Inne
To, co otrzymał premier od Janusza Palikota, to dokumentacja tak niepełna, że raczej wprowadzająca w błąd niż cokolwiek wyjaśniająca. Zakochany w sondażach poseł zapomniał, że każdy, kto sprawdza innych, sam może być sprawdzany - ocenia Michał Karnowski.

Zamiast tego natomiast bezwzględnie atakował. I tak pojawiły się wyzwiska pod adresem naszych dziennikarzy śledczych, zapowiedź pozwu sądowego i żądania 10 mln zł odszkodowania, wreszcie tajemniczy zestaw dokumentów przekazany premierowi. Ten pakiet uderzeniowy miał jak zwykle zapewnić Januszowi Palikotowi bezpieczne przejście przez kolejny zakręt. Miał, ale nie zapewnił.

Wystarczyło, że dziennikarze mediów elektronicznych - TVN, Polsatu i „Wiadomości” - dobrze się przygotowali i nie dali się zwieść prostym sztuczkom. Gdy Palikot machał jedną umową, oni pytali, czy mogą zobaczyć pozostałe dokumenty. Przyjazne Państwo. Zgodnie ze stwierdzeniami samego Palikota to, co otrzymał premier, to dokumentacja tak niepełna, że raczej wprowadzająca w błąd niż cokolwiek wyjaśniająca. Brakuje tam kluczowych umów, brakuje pełnego opisu przepływów finansowych, pozwalających odpowiedzieć na kluczowe w tej sprawie pytanie: czy poseł Platformy Obywatelskiej ukrywa przez polskim aparatem skarbowym i wymiarem sprawiedliwości pieniądze? Jak to jest, że w ciągu kilku lat jego majątek skurzył się o ponad 200 mln zł?

Zobaczyliśmy więc polityka słabego, sięgającego po klasyczne zasłony dymne, niezdolnego jednak do logicznego tłumaczenia. Ale zobaczyliśmy coś jeszcze - że jego manipulacje nie ograniczają się tylko do rozgrywek z opinią publiczną czy dziennikarzami. Wczoraj okazało się, że Janusz Palikot jest gotów wprowadzić w błąd samego premiera. Powtórzmy: to, co mu pokazał, nie było pełną dokumentacją. Co więcej, nie wiemy, co dokładnie dostał premier i na jakiej podstawie uznał tłumaczenia Palikota za - jak mówił - raczej wiarygodne. Wszystko więc wskazuje, że poseł PO, walcząc o polityczne życie, nie waha się zaryzykować autorytetu szefa rządu. A to jest w polskiej polityce coś zupełnie nowego. Na granie swoim premierem mało kto do tej pory sobie pozwalał.

. A nawet więcej - trzymamy za słowo. Chcemy tego procesu, chcemy starcia na argumenty, a nie na picerskie zabiegi, jakich próbuje Palikot. Sąd to akurat na polityku PO wymusi. Polityku, który jeszcze niedawno zapowiadał walkę o przywództwo Platformy, którego ambicją jest zostać premierem, który ma wpływ na decyzje rządzącej partii. Ktoś taki nie ma prawa do tajemniczych pożyczek z zagranicy. Ktoś taki musi mieć zdolność powiedzieć całą prawdę o swoim majątku i powiązaniach kapitałowych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj