Nawet jeśli zaraz po tragedii przyjęli postawę obojętności, to dziś powinni ją jak najszybciej zmienić na taką, która przekonałaby dzieci, że są blisko nich. Być może powinni poświęcić jeden dzień zajęć lekcyjnych na wspólne spotkania z dziećmi. Wychowawcy muszą dziś szukać twórczych sposobów na zmniejszenie dystansu między nimi a dziećmi.
Może powinny to być wspólne wycieczki czy dyskusje? W ten sposób mogliby ponownie znaleźć kontakt z wychowankami nie tylko na poziomie rozmowy, ale także w sferze emocji i przeżywania świata. Z pewnością szkoła powinna zaoferować każdemu dziecku pomoc dobrego psychologa czy duszpasterza. Powinna dać możliwość spotkań w grupie lub indywidualnie. Owi duszpasterze czy psychologowie powinni być również dostępni dla rodziców i rodzeństwa wszystkich dzieci w gdańskim gimnazjum.
Szkoła w Gdańsku powinna też powołać komisję wewnętrzną i zbadać dogłębnie, co naprawdę się zdarzyło. Powinna odpowiedzieć na pytania o to, kiedy, jak i dlaczego zrodziła się ta okropna myśl w głowach tych chłopców. Ważne jest też sprawdzenie, czy była to lawina zdarzeń, która doprowadziła do sytuacji upokorzenia dziewczynki, czy też zostało to wykonane z premedytacją według wcześniej wymyślonego scenariusza. Z pewnością odpowiedzi na te pytania będą szukać sąd i komisje, ale ważne jest, by również szkoła poznała sama na nie odpowiedź.
Ponieważ cała Polska wstrząśnięta jest tym wydarzeniem, potrzebne jest zaangażowanie całej opinii publicznej. Nauczyciele, rząd i media powinni dokładnie przedyskutować zaszłą sytuację i dokonać refleksji. Byłoby mądrze, żeby nikt nie próbował podejmować szybkich i doraźnych kroków. Oczywiście okoliczności mogą do tego zachęcać i stanowić pokusę do natychmiastowej zmiany sytuacji. Jednak z punktu widzenia długoterminowej strategii edukacyjnej takie kroki mogą okazać się niewłaściwe. Pośpiech może tylko wzmóc ryzyko błędu. Zmiany w prawie dokonane tuż po wydarzeniu nie zawsze przynoszą pożądane skutki.
Dopiero po ogólnonarodowej debacie powinna zostać wypracowana właściwa strategia postępowania. Z pewnością o tej tragedii należy dyskutować także w innych szkołach. Trzeba podkreślać jej wyjątkowość. Dzieci powinny pod kierunkiem wychowawcy, psychologa czy duszpasterza zrozumieć to, co się stało. Być może trzeba będzie poświęcić na to wiele godzin, o czym powinni decydować pedagodzy w szkołach. Celem wszystkich zmian powinna być samodyscyplina uczniów i przekonanie ich, że nie są bezkarni, jak również samodyscyplina i konsekwencja nauczycieli.
W takiej sytuacji żadne rozwiązanie, włącznie z radykalnym podniesieniem dyscypliny wobec uczniów, nie powinno zostać wykluczone. Pobłażliwość i samousprawiedliwienie jest jednym z największych wrogów nauczycieli i uczniów. Przyczyniły się one do największych klęsk systemów edukacyjnych w Europie. Istotne jest, by po tej tragedii nie skończyło się na reakcji emocjonalnej.
dr David Berridge, doradca rządu brytyjskiego, psycholog i pedagog, dyrektor Centrum na rzecz Polityki Rodziny i Dobra Dziecka w Wielkiej Brytanii