Dziennik Gazeta Prawana logo

"Szkoła może być dobra"

12 października 2007, 14:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Po tym, co zdarzyło się w gimnazjum w Gdańsku, nauczyciele szukają rozwiązań, by nie dochodziło do takich dramatów.

Grażyna Makowska, LXI Liceum Ogólnokształcące Specjalne w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii nr 1 „SOS w Warszawie

W naszej szkole obowiązuje regulamin, w którym jest zapisany punkt o nieagresji. Kto go złamanie, może zostać skreślony z listy uczniów. Sam zapis jednak nie wystarcza. Patrząc na tragedię w Gdańsku, jestem przekonana, że każdemu, nawet najmniejszemu wydarzeniu noszącemu znamiona przemocy musimy od dziś nadawać odpowiednią rangę. Musimy dostrzegać agresywne zachowania i zdecydowanie na nie odpowiadać. Jeśli ktoś zrobi coś złego w szkole i nie zostanie za to ukarany, inni poczują się bezkarnie i mogą pójść w jego ślady. Jeśli od razu nie zareagujemy, lawina przemocy może doprowadzić do tragedii. Ludzie często nie chcą być świadkami takich sytuacji, odwracają oczy, udają, że nie widzą, a tak naprawdę nie potrafią poradzić sobie z takim problemem. Musimy nawiązywać jeszcze bliższy kontakt z rodzicami naszych podopiecznych. Chcę zaszczepić w uczniach świadomość, że w każdej chwili mogą przyjść do nas po pomoc i że drzwi do gabinetów pedagogów są dla nich zawsze otwarte. Podczas zajęć będziemy jeszcze intensywniej uczyć dzieci rozpoznawać niebezpieczne sytuacje oraz pokazywać im, jak sobie z nimi radzić. Koszmar Ani pokazuje, że koniecznie trzeba nauczyć uczniów, jak zachować si w krytycznych sytuacjach.

Joanna Danilewska, dyrektor Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Jagiellońskiego

Eliminacja przemocy i agresji ze szkół musi zacząć się od zmiany atmosfery w całej społeczności szkolnej. Dotyczy to nie tylko stosunków między nauczycielami i uczniami, ale także relacji między samymi nauczycielami oraz nauczycielami i dyrektorem szkoły. Obecny system nastawiony jest na rywalizację i konkurencję zarówno pomiędzy uczniami, jak i nauczycielami. Trzeba zmienić rozłożenie akcentów, by wzmacniać poczucie wspólnoty i chęć współpracy. Po pierwsze nauczyciele muszą mieć możliwość otwartego mówienia o swoich trudnościach i problemach w pracy z uczniami. Teraz milczą w obawie przed oskarżeniami, iż się nie starają i są złymi pedagogami. Po drugie nauczyciele muszą starać się nawiązać kontakt z uczniami, zrozumieć ich w każdej sytuacji nie tylko wtedy, gdy dzieje się dramat. By to było możliwe, trzeba więcej rozmawiać z uczniami i to nie tylko z pozycji autorytetu. Nauczyciele muszą zaprzyjaźnić się z uczniami, znać ich problemy, w rozmowach nie unikać tematów trudnych, starać się okazywać zrozumienie i uczyć spostrzegania sytuacji z punktu widzenia innych osób.

Krystyna Starczewska, dyrektor Zespołu Szkół Społecznych „Bednarska w Warszawie

Dla przeciwdziałania agresji dziecięcej, która coraz częściej staje się sposobem regulowania relacji międzyludzkich, trzeba starać się stworzyć taką atmosferę w szkole pomiędzy dziećmi, rodzicami i nauczycielami, żeby uczyć ich innego stylu rozwiązywania problemów, konfliktów i odnoszenia się do siebie nawzajem. Tego nie da się zrealizować z dnia na dzień, gdyż jest to długi proces wychowawczy. Tu niezwykle istotne są dwa elementy. Po pierwsze trzeba z dziećmi rozmawiać i okazywać im szacunek. Po drugie trzeba być konsekwentnym. Dziecko musi wiedzieć, że ponosi konsekwencje za swoje zachowanie, ale wymagania muszą być egzekwowane przez ludzi, których ono szanuje i do których ma zaufanie. Szacunku nie można nauczyć rozkazem. Przede wszystkim zaś nie można dzieci trudnych odrzucać.


Edyta Plich, dyrektor liceum im. Cecylii Plater-Zyberkówny w Warszawie

Jest kilka elementów, które powinny znaleźć się w szkole, żeby zapewnić dzieciom odpowiedni rozwój i nie dopuścić do agresji. Dla nas najważniejsze są małe klasy im bardziej kameralne, tym łatwiej obserwować wychowanków. Dzięki temu możemy dobrze poznać uczniów i nawiązać z nimi indywidualny kontakt. Jest to dla nas kluczowe. Dzięki temu możemy wychwycić moment, kiedy coś złego zaczyna dziać się z dzieckiem. Patrzymy, kiedy uczeń jest wesoły, kiedy smutny i szukamy przyczyn. Jeżeli dziecko przychodzi do szkoły zmartwione, pytamy rodziców, czy coś się dzieje w domu. Jeżeli rodzice nie wiedzą, wtedy staramy się zbadać, co się stało. Dlatego tak ważny jest także kontakt z rodzicami. Rodzice często nie mają czasu, dlatego my wychodzimy naprzeciw i staramy się mobilizować rodziców do współpracy ze szkołą. Drugą ważną kwestią jest to, żeby szkoła miała charakter nie tylko edukacyjny, ale także wychowawczy. Trzeba pomóc uczniom znaleźć styl życia. Dlatego często zabieramy dzieci na wyjazdy, do teatru, organizujemy zabawy gospodarujemy im czas pozalekcyjny. I pozwalamy, żeby uczniowie przyprowadzali swoich przyjaciół czy rodzinę. Dzięki temu możemy poznać ich najbliższe środowisko. Inne metody, które zastosowaliśmy w naszej szkole i co zdaje egzamin, to obowiązkowe mundurki. Dzięki temu wyeliminowaliśmy rywalizację między uczennicami. Dziewczyny mogą skupić się na nauce, a nie na rewii mody.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj