Agnieszka Holland polemizuje z Wojciechem Maziarskim, który z kolei zareagował na wywiad z nią opublikowany przez "Newsweek". Reżyserka wyraziła w nim swą dezaprobatę do ostatnich decyzji podjętych przez Platformę Obywatelską, a dotyczących projektów ustaw o związkach partnerskich, które głosami m.in. konserwatywnej części PO zostały odrzucone. Na okładce tygodnika można było zobaczyć Agnieszkę Holland i słowa: "Już nigdy nie zagłosuję na Platformę".

A jeśli jedyną realną alternatywą będą rządy IV RP? Jeśli pozostałe obozy polityczne okażą się za słabe, by zagrodzić drogę do władzy wrogom nowoczesnej europejskiej wolności? Wówczas też nie zagłosuje Pani na oszustów z PO? Zbyt wysoko cenię Pani inteligencję i obywatelską odpowiedzialność, by brać tę deklarację na serio - odpowiedział Wojciech Maziarski.

I dodał: Rozumiem złość i rozczarowanie Agnieszki Holland. Podzielam te uczucia. Mimo to unikałbym pochopnych deklaracji. No i nie wypominałbym posłowi PO Johnowi Godsonowi pochodzenia. "W Afryce, z której pochodzi, w wielu krajach homoseksualizm karany jest śmiercią. Czy z taką misją wszedł do polskiego Sejmu?" - pyta Holland. Wprawdzie nie ma tu aluzji do koloru skóry Godsona, ale coś brzydko pachnie w tej wypowiedzi.

Holland w polemice zamieszczonej w "Gazecie Wyborczej" odrzuca posądzanie ją o rasizm. Mówi, że jest nim zdziwiona. Podkreśla, że od lat współtworzy filmy i seriale afirmujące kulturę i prezentujące problemy Afroamerykanów. Bardzo szanuję kulturę afrykańską, fascynuje mnie ona od lat, ale wiem, że płyną stamtąd również wartości, które niekoniecznie podzielamy (podobnie jak z Europy, gdzie zrodziły się faszyzm, stalinizm, kolonializm, inkwizycja, nie płynie samo dobro) - pisze reżyserka. 

Mówiąc o pośle Godsonie stwierdza zaś, że zna chrześcijan, również duchownych, którzy nie zgodziliby się z poglądami głoszonymi przez pastora.

Agnieszka Holland prostuje również wydźwięk okładki stworzonej przez "Newsweek", a przede wszystkim słów, jakie się na niej znalazły. - Chciałabym zaznaczyć, że "Newsweek" trochę na wyrost umieścił na okładce słowa, że "nigdy nie zagłosuję na Platformę". Już dawno się nauczyłam, żeby nigdy nie mówić nigdy - mówi Holland i wyjaśnia, że w wywiadzie słowa te brzmiały nieco inaczej. 

Przypomnijmy: w rozmowie z Renatą Kim reżyserka "Europa, Europa" w nawiązaniu do sprawy związków partnerskich powiedziała: Głosowałam na Platformę Obywatelską, która ustami premiera obiecywała związki partnerskie i regulację in vitro. Posłowie, którzy zgodzili się kandydować z ramienia Platformy, znali program tej partii i wiedzieli, dlaczego ludzie na nią głosują. Jeżeli ich przekonania nie pozwalały im na akceptację tego programu, mogli nie startować albo startować z PiS. Czy ci posłowie PO to piąta kolumna, która ukrywała swoje plany, aby rozwalić tę w założeniu literalną i równościową partię? Z pewnością na oszustów nie będę więcej głosować.

W polemice w "Gazecie Wyborczej" Holland podkreśla, że swe poparcie dla PO wypowiada. Jest to stan na tę chwilę - podkreśla jednak. Odrzuca jednocześnie afirmowanie demokracji bezalternatywnej. Gdy w imię obrony przed "mniejszym złem" pozwala się na każde świństwo tym, którzy rządzą, "demokracja strachu" likwiduje w istocie każdą nad nimi kontrolę - pisze reżyserka.