Reportażysta przyznaje, że nie spodziewał się, że bohaterka jego tekstu "Śliczny i posłuszny" opublikowanego w "Dużym Formacie" zostanie tak szybko zidentyfikowana przez internautów. - - pisze Mariusz Szczygieł na swoim blogu.
Zobacz także:
Dyrektorka szkoły, w której pracuje dzieciobójczyni: Nie sprawdzałam... >>>
- podkreśla dziennikarz, zaznaczając od razu, że jego tekst nie był zemstą, tak jak żaden reportaż nie powinien być zemstą. - - dodaje Szczygieł.
Odnosi się również do zarzutów, jakie napływały do niego od czytelników. Przytacza jeden z krytycznych głosów:
Zobacz wpis Mariusza Szczygła na jego blogu >>>
odpowiada Mariusz Szczygieł, odnosząc się do historii życia Ewy T., która jako dziecko również była bita. - dodaje.
Jak tłumaczy, pisał do bohaterki reportażu pół roku temu, podkreślając, że jest to niedopuszczalne, by pracowała jako ekspert MEN i nauczycielka. Zaznacza, że czekał z publikacją do końca roku szkolnego, by mogła wycofać się ze szkoły, nie zaburzając uczniom toku nauczania.
Ewa T. zareagowała dopiero po publikacji reportażu "Śliczny i posłuszny". Zrezygnowała z pracy, a ministerstwo skreśliło ją z listy ekspertów.