Dziennik Gazeta Prawana logo

Prostytucja powiększy PKB. Trzeba tylko policzyć o ile

29 lipca 2013, 08:40
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Krzysztof Rybiński
Prostytucja, hazard i narkotyki powiększą PKB Polski. Trzeba tylko jakoś obliczyć o ile/Newspix
Wyobraźmy sobie fikcyjną zieloną wyspę o nazwie Deluzja. Jej gospodarka ma tylko dwa sektory: prostytucję i narkotyki. W ciągu dnia prostytutki wydają wszystkie pieniądze na białe ścieżki, a wieczorem sprzedawcy narkotyków idą do agencji towarzyskich i zarobione w ciągu dnia pieniądze wydają na usługi świadczone przez prostytutki.

Gospodarka tej wyspy jest bardzo prężna, nie ma bezrobocia, pieniądz krąży szybko, jest mnóstwo dobrze prosperujących firm. A jednak gdyby Deluzja chciała wstąpić do Unii Europejskiej i Eurostat zażądałby od niej informacji o jej PKB, żeby wyliczyć składkę członkowską, to okazałoby się, że PKB wynosi zero, bo hazardu i sprzedaży narkotyków nie wlicza się do PKB.

W raportach Międzynarodowej Organizacji Pracy są szacunki mówiące, że w wielu krajach Azji dochody z prostytucji sięgają między 2, a nawet 14 proc. PKB, a profesją tą trudni się między 0,25 a 1,5 proc. żeńskiej populacji. W przypadku niektórych krajów Azji dochody z prostytucji mają większy udział w PKB niż rolnictwo. Szacunki dla Holandii mówią o 5-proc. udziale prostytucji w dochodzie narodowym. Gdy w 2009 roku na Węgrzech zaczęto uwzględniać prostytucję w PKB, szacunek PKB wzrósł o 2 mld dol., okazało się, że w tym kraju jest 15 tys. prostytutek, których cennik zawiera 10 pozycji. Podobnie szacuje się wpływy z handlu narkotykami na Węgrzech. Szacunki dla USA pokazują, że wartość rynku prostytucji i pornografii wynosi 122 mld dol., narkotyków 327 mld dol., a nielegalnego hazardu 110 mld dol., czyli łącznie więcej niż wielkość polskiego PKB.

Oczywiście są to tylko grube szacunki, ponieważ te sektory są w czarnej strefie, transakcje nie są rejestrowane i nie płaci się podatków pośrednich ani dochodowych. Szacunki wielkości rynku narkotyków otrzymuje się na podstawie danych policji i instytucji monitorujących ten rynek, dane o prostytucji pochodzą z organizacji pozarządowych, które zajmują się tym rynkiem. Na przykład na Węgrzech dane są weryfikowane przez stowarzyszenie prostytutek. Metody badania wielkości tego rynku mogą być różne, jeden z naukowców przeprowadził badanie ankietowe wśród mężczyzn w Korei i okazało się, że 60 proc. mężczyzn przynajmniej raz w życiu było u prostytutki, a 40 proc. korzysta z ich usług co najmniej trzy razy w roku. Na tej podstawie oszacował rynek prostytucji w Korei na 18 mld dol., czyli na 1,7 proc. koreańskiego PKB. Z kolei w raporcie "Sexwork in Europe" wykorzystano 380 ankiet przesłanych do instytucji zajmujących się zjawiskiem prostytucji w krajach Unii Europejskiej, ale raport nie podaje wielkości rynku.

Śladem innych krajów Polska również planuje doliczyć do PKB wartość towarów i usług wytworzonych przez sektory prostytucji, narkotyków i hazardu. Efektem tej zmiany będzie statystyczny wzrost polskiego PKB. W efekcie nieco spadnie relacja długu publicznego do PKB, ale także wzrośnie składka, którą Polska wpłaca do wspólnego unijnego budżetu. Wzrosną również wydatki na obronność, które zgodnie z naszymi zobowiązaniami w ramach NATO muszą wynosić 1,95 proc. PKB rocznie.

Powstaje pytanie, jak to zmierzyć, żeby szacunki były poprawne. Na pewno GUS będzie współpracował z policją, organizacjami pozarządowymi i urzędami w celu stworzenia odpowiednich szacunków. Być może będą również prowadzone anonimowe badania ankietowe, chociaż trudno oczekiwać, że ludzie będą deklarowali korzystanie z usług prostytutek czy zażywanie nielegalnych narkotyków. A kto wie, czy nie pojawią się nowe miejsca pracy w GUS, jak np. analityk rynku prostytucji, którego zadaniem będzie regularne odwiedzanie domów publicznych i agencji towarzyskich w celu poznania obowiązującej oferty cenowej i wydajności przeciętnej przedstawicielki najstarszego zawodu świata. Chętnych do pracy z pewnością byłoby wielu, chociaż byłaby to praca o podwyższonym ryzyku. Już widzę to ogłoszenie: zatrudnimy pana w wieku do 25 lat, który może dziesięć razy dziennie. Zapewnimy ciekawą pracę, szkolenia i wczesną emeryturę.

Jeszcze trudniej będzie zmierzyć wielkość rynku narkotyków, bo bezpośrednie badania raczej nie wchodzą w grę i trzeba polegać na szacunkach organizacji pozarządowych i policji.

Doliczenie tych sektorów do PKB oznacza małą finansową stratę dla państwa, bo wzrośnie składka do budżetu Unii, a nie wzrosną dochody podatkowe. Więc prawdopodobnie po jakimś czasie pojawią się pomysły, żeby jednak opodatkować te sektory. Ale jak to zrobić bez formalnej legalizacji prostytucji i handlu narkotykami, co z kolei rodzi liczne problemy natury etycznej i moralnej.

To ostatnie to już jednak zagadnienie dla etyka, a nie dla ekonomisty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj