Dziennik Gazeta Prawana logo

Cudzoziemiec w Pakistanie to cenna zdobycz

29 września 2008, 05:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pakistan dzieli się na dwie części. Pierwsza - na wschód od Indusu - jest względnie bezpieczna, można tam bez obaw podróżować po drogach. Druga - na zachód od tej wielkiej rzeki - to kraina bandytów, talibów i wojny. Jeszcze dwa miesiące temu wielu w Pakistanie i na Zachodzie miało nadzieję na przełamanie podziału kraju na obszar względnego spokoju i strefę wojny - pisze w DZIENNIKU publicysta Andrzej Talaga.

Wolne wybory wyłoniły demokratyczny rząd, parlament zdołał doprowadzić do ustąpienia dotychczasowego dyktatora generała Perweza Muszraffa i wybrał jego następcę - wdowca po Benazir Bhutto. Dziś już wiadomo, że te sny się nie spełniły.

Wojna z talibami wybuchła ze wzmożoną siłą, w ciągu ostatniego miesiąca w trzech krwawych zamachach, w tym na hotel Marriott w Islamabadzie, zginęło dwieście osób. Nadzieja zgasła. Polski inżynier nie będzie ostatnim porwanym. Cudzoziemcy w Pakistanie powinni jeszcze bardziej wyuczyć się sztuki mimikry i mylenia potencjalnego wroga.

Porwania mają niemal zawsze ten sam scenariusz. Drogę zajeżdża niepozorny samochód. Wyskakuje z niego kilku mężczyzn z kałasznikowami. Nie dają wyboru, w razie oporu lub próby ucieczki - seria w kierowcę. Dlatego gdy podróżowałem po Pakistanie, zmieniałem niemal codziennie hotele i pojazdy, jakimi się przemieszczałem. Cudzoziemiec jest tu cenną zdobyczą. Talibowie mogą w zamian za jego uwolnienie wynegocjować od rządu pieniądze, a nawet broń. Zwykli bandyci zyskują okup, którym zresztą muszą się podzielić z rebeliantami. Inaczej sami zapłacą głową za chciwość. Na niespokojnych terenach, czyli wzdłuż granicy afgańskiej, władze z reguły pozwalają przemieszczać się cudzoziemcom tylko z uzbrojoną eskortą. Samodzielne podróże są więcej niż ryzykowne.

Kiedy wraz z fotografem wybieraliśmy się w kierunku zrewoltowanej doliny Swat na północ od Peszawaru, kierowca stanowczo zażądał, byśmy założyli tradycyjne pasztuńskie stroje i okryli głowy oraz twarze wełnianymi pledami. Nie wolno pozwolić, by potencjalni porywacze namierzyli człowieka, poznali jego plany i zwyczaje. Najbezpieczniej w ogóle nie mieć planów oraz nawyków. Zaskakiwać los i siebie samego. Wieczorem mów, że jedziesz do Kwety, a rano każ się wieźć w drugą stronę. Rozgłaszaj po mieście, że piszesz reportaż o sprzedaży filmów DVD z przesłaniami wodzów talibów, a zbieraj materiały - niby przypadkiem - o handlu bronią. Bandyci nie atakują przypadkiem, potrzebują wiedzy i czasu, by dobrze przygotować zasadzkę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj