Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie będą odbijać porwanego Polaka siłą

29 września 2008, 11:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Od ponad doby nie ma żadnych wieści o uprowadzonym w Pakistanie Polaku. Porwanie inżyniera ostro potępił premier pakistańskiego rządu. Zapewnił polskiego ambasadora, że rząd zrobi wszystko, aby uprowadzonego odnaleźć. Ale to może być trudne, bo porywacze jeszcze się nie odezwali. Nasz MSZ twierdzi zaś, że na razie "nie ma mowy o żadnych działaniach interwencyjnych w sensie siłowym".

"Tego typu działania nie są absolutnie brane pod uwagę, przynajmniej na tym etapie" - zapewniają rozmówcy PAP z resortu spraw zagranicznych. Według nich MSZ i inne ministerstwa "podejmują szereg działań zarówno w Pakistanie, jak i w kraju", aby dotrzeć do odpowiedzialnych za porwanie.

Szczegóły poszukiwań nie są ujawniane. Jak tłumaczy tvn24.pl Piotr Adamkiewicz z polskiej ambasady w Islamabadzie, prosiła o to strona pakistańska, ze względu na bezpieczeństwo akcji. Wiadomo tylko, że sprawa jest pod bezpośrednim nadzorem ministra spraw wewnętrznych Pakistanu. Dodaje, że nie można mieć żadnych zastrzeżeń co do pomocy ze strony Pakistańczyków.

Wczoraj na północy Pakistanu uzbrojeni napastnicy zaatakowali samochody firmy naftowej. Zastrzelili dwóch kierowców i prywatnego ochroniarza. Wywlekli z samochodu polskiego inżyniera. Porwali go. Ponieważ do tej pory się nie odezwali, nie wiadomo, kim są.

>>>Polski inżynier wciąż w rękach porywaczy

Jak napisał DZIENNIK, najczęściej pod uwagę brane są dwie możliwości: za niedzielny atak odpowiadają związani z Al-Kaidą islamscy terroryści lub pospolici bandyci. Druga wersja wydarzeń wydaje się dla pracownika Geofizyki Kraków być najkorzystniejsza. Wystarczy dotrzeć do porywaczy i zapłacić za uwolnienie. Gorzej, jeżeli porywacze działali z pobudek politycznych.

"Oznaczałoby to, że inżynierowi grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Podobnie jak w Iraku dla zrealizowania tego celu Al-Kaida może porywać, a nawet mordować obcokrajowców" - powiedział DZIENNIKOWI znawca Bliskiego Wschodu, były polski ambasador w Indiach i Nepalu Krzysztof Mroziewicz.

W takiej sytuacji jedynym sposobem na oswobodzenie zakładnika będzie jego odbicie. W grę wchodziłaby zarówno akcja służb pakistańskich, jak i uderzenie żołnierzy GROM, stacjonujących w sąsiednim Afganistanie - napisał DZIENNIK.

>>> Porwanego Polaka może odbić GROM

W porannej rozmowie z radiem RMF Janusz Zemke z SLD, członek komisji ds. specsłużb, mówił jednak, że na razie nie ma potrzeby wysyłania komandosów do Pakistanu. "Na razie tak to wygląda, że polskie władze robią to, co należy, a podstawowa sprawa to jest nawiązanie szybkiego kontaktu z władzami Pakistanu, bo to na ich terenie ich służby muszą odegrać podstawową rolę" - mówił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj