Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy polska polityka znormalnieje?

1 lutego 2009, 22:02
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Michał Karnowski w DZIENNIKU
Michał Karnowski w DZIENNIKU/Inne
Co do faktów, zgoda zapewne będzie - w weekend w Krakowie pojawił się inny PiS. Z nowym językiem, innym rozłożeniem programowych akcentów i ze sporą dawką samokrytycyzmu - pisze w komentarzu po kongresie Prawa i Sprawiedliwości Michał Karnowski.

Tak samo opiszą kongres PiS i przyjaciele, i wrogowie partii Jarosława Kaczyńskiego. Różnica będzie dotyczyła dwóch spraw. Pierwszej - czy to przemiana wiarygodna? Czy wystarczy poprosić o zapomnienie koalicji z populistami, by wszyscy na to przystali? I tu odpowiedź mam jednoznaczną: Nie i długo jeszcze nie. Co więcej, po takiej deklaracji, . Bo każdy, najmniejszy nawet atak czy agresja, będą odebrane jako złamanie danego słowa. I sprawa druga. Czy tę przemianę mozna uznawać za już dokonaną czy też należy opisywać ją jako dopiero co zaczętą próbę? Przychylałbym się do tej drugiej tezy. To dopiero początek drogi. Próba. Nowy garnitur uszyto ale nie wiadomo jeszcze czy będzie wygodny. Czy szwy nie popękają. Jeśli zaczną, nie mam wątpliwości, lider PiS może równie szybko wrócić do starego stroju. A więc, podkreślmy raz jeszcze, to tylko próba.

Pomimo tych zastrzeżeń . Bo choć tylko ludzie całkowicie oderwani od realiów i nastrojów społecznych mogliby prorokować jakiś radykalny skok sondażowy, to na pewno zaczął się nowy etap. PiS, jak to zrobił już w 2005 roku, wystartował z kampanią wyborczą wcześniej niż inni. Tak wcześnie jak nikt nigdy. Wie, że ma duży dystans do nadrobienia. Czuje też, że w wyścigu łatwiej zgubić stare podziały i zapomnieć o porażkach. W tym sensie sądzę, że nowohucki kongres zapamiętany zostanie jako chwila otrząśnięcia się tej partii z wyborczej porażki. Moment, kiedy pisowski okręt odzyskał sterowność.

Było to też wydarzenie po prostu ciekawe pod względem intelektualnym. Dla nas, publicystów DZIENNIKA, także jako potwierdzenie tezy stawianej na naszych łamach od dawna. Twierdzenia, że polskie wyzwanie numer jeden to modernizacja kraju, że tego Polacy i Polska potrzebują. Ale przecież nie ma do tej modernizacji jednego klucza, za wielu połamało sobie zęby na choćby autostradach, żebyśmy nie wiedzieli, że każdy pomysł wart rozważenia. Kurs na modernizację nie oznacza więc zaniku polityki czy technokratycznego uznania, że wiadomo jak rządzić, że wiedzą to mądrzy eksperci i kropka.

Jest odwrotnie - . Kaczyński potrafił o tym opowiedzieć intrygująca, choć nie ze wszystkimi jego receptami można się zgodzić. Ale to jeszcze jeden powód dla którego kongres PiS był ważnym wydarzeniem. Tak naprawdę sens pisowskiego spotkania był dość prosty: Kaczyński rzucił rzadzącej formacji wyzwanie na polu na którym do tej pory najczęściej przegrywał. W jego przemówieniu programowym kilkadziesiąt razy padło słowo "nowoczesność". I tak naprawdę to chyba była główna praca intelektualna jaką wykonywał w Klarysewie. Program był bez wątpienia w 90 procentach stary. Nowe były nazwy i obietnica spokojniejszego dochodzenia do celów. Zamiast rewolucji - mocna korekta. W miejsce walki z układem (pojawiło się w przemówieniu tylko raz), walka o nowoczesność. Choć oczywiście bez układów. Brzmi podobnie, ale znaczy co innego. A do tego informatyzacja, innowacyjność, zapowiedź zniesienia barier biurokratycznych.

Jest to w gruncie rzeczy obietnica dalszego normalnienia polskiej polityki. Odejścia od emocji, które po aferze Rywina i innych kompromitacjach III RP były uprawnione i podzielane przez większość Polaków, ale które stosowane w zbyt dużym natężeniu i tylko w celu pognębienia przeciwnika, kilka razy zaprowadziły ich autora na manowce.

Patrzmy teraz uważnie także na reakcję opozycji. Platforma Obywatelska próbowała najpierw nie zauważać, sygnalizowanej przecież wcześniej, zmiany tonu w słowach liderów PiS. A potem przykryć ją szybką i mało jednak poważną ofertą przemowy lidera PO na kongresie PiS. Na chwilę efekt osiągnęła, sam w pierwszym odruchu uznałem to za dobry gest. Ale po chwili przyznałem rację Rafałowi Matyi, który uznał to za gest zanurzony w epoce palikotowej a nie na poważna odpowiedź na wyzwania kryzysu. A konsekwencje społeczne spowolnienia gospodarczego o nieznanej jeszcze głębokości to wielki cień kładący się powoli nad polską polityką. Kwestie estetyczne spycha w cień. Skraca pamięć. Budzi desperację. Ciekaw jestem jaka będzie odpowiedź PO? Bo na razie nie padła. I na pewno nie udzieli jej Janusz z Lublina, nawet jeśli wślizgnie się na dziesięć spotkań PiS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj