Dziennik Gazeta Prawana logo

Dorn: PiS nie ma żadnej oferty

1 lutego 2009, 16:51
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dorn: PiS nie ma żadnej oferty
Inne
Żadnej szczególnej oferty w przemówieniu Jarosława Kaczyńskiego nie zauważyłem - mówi DZIENNIKOWI Ludwik Dorn, jeden z byłych liderów PiS. I wyjaśnia, że oferta musi przecież zawierać w sobie treść, których w przemówieniu prezesa Prawa i Sprawiedliwości nie było. Dorn ocenia, że dla PiS rok 2008 był rokiem straconym.

: Proszę o to pytać pana Jarosława Kaczyńskiego. Sądzę jednak, że te słowa były skierowane do inteligencji etosowej, a pojęcie "wykształciuchów" przynajmniej tak, jak ja je sformułowałem, kierowane było pod adresem grupy będącej dokładnie antytezą etosowej inteligencji.


Ja w tym przemówieniu żadnej oferty nie zauważyłem. To było tylko słowo "przepraszam", a "przepraszam" nie jest ofertą. Przepraszam było potrzebne i mam nadzieję, że zaowocuje, ale nie sądzę, by zostało uzupełnione realnymi propozycjami.

>>> Przeczytaj, kogo przeprasza Jarosław Kaczyński


Tamta koalicja jest i tak przeszłością, bo dwa jej podmioty przestały istnieć. Więc to było po prostu stwierdzenie faktu politycznego.


Ja nie widzę powodu, żeby o tym zapominać. Ale - jak rozumiem słowa pana Kaczyńskiego - było to coś w rodzaju zapewnienia, że do takiej koalicji nie będzie powrotu.


Nie wiem. Może te słowa były potrzebne i poręczne politycznie - mogę się z tym zgodzić. Ale powtarzam: żadnej szczególnej oferty nie zauważyłem. Oferta musi przecież zawierać w sobie treść. Wiem o tym dobrze: kiedyś usiłowałem doprowadzić do tego, by PiS sformułowało np. ofertę pod adresem inteligencji technicznej. To nie zostało w podchwycone. A kiedy byłem członkiem komisji zdrowia, próbowałem kierować propozycje w stronę zawodów medycznych - np. zorganizowania specjalnego seminarium. To też zostało odrzucone. Oferta współdziałania musi dotyczyć wspólnego działania, konkretnych spraw. Jestem pewien, że przyszedł taki czas, kiedy można przyciągać do PiS nawet ludzi odległych politycznie i ideowo. Ale trzeba im pokazać konkretną płaszczyznę, cel i środki.


Moim zdaniem część inteligencji etosowej, a także warstw całkiem świeżo wykształconych, nie przyjdzie do PiS ze względu na sam ich szyld. Przyjdzie do konkretów. A ani w minionym roku, ani teraz ich nie sformułowano. Do czego więc ci ludzie mają przyjść?


Żadna jednostka sama nie jest w stanie takiej oferty sformułować. Ani Kaczyński, ani Dorn. To musi być wspólny wysiłek. Pod tym względem rok 2008 był zmarnowany. Nie powstał pakiet propozycji i nie wiem, czy stracony czas uda się nadrobić. Będzie niedługo test. W połowie roku, w czerwcu będą wybory. I to będzie wielki weryfikator tego, co teraz na kongresie powiedziano. Okaże się, czy te słowa wystarczą.


Nie chcę się wypowiadać o sobie.


Uczucia? Są istotne w polityce, ale kiedy prowadzimy analizę polityczną, to róbmy to w sposób sztabowy. Uczucia i parasole zostawiamy w szatni.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj