Dziennik Gazeta Prawana logo

Zaremba: Tusk jako obrońca ludu

19 lutego 2009, 19:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba/Inne
Trzeba się razem chwycić za ręce - powiedział premier Tusk pod adresem opozycji podczas sejmowej debaty o kryzysie. Wiele w tym gry pod publiczkę, ale trzeba przyznać: to dopiero kryzys uczy polskich polityków cywilizowanych reguł wzajemnej komunikacji - pisze w komentarzu Piotr Zaremba.

Ważniejsze jest pytanie: co zaoferował premier przeciętnemu Polakowi. Niewątpliwie - sugestywne przemówienie. Politykę cięć budżetowych przedstawił jako dramatyczną walkę z lobby finansowymi wyciągającymi do państwa rękę po pieniądze i równie dramatyczną ochronę zwykłej polskiej rodziny przed zadłużaniem. Czyli . Padło nawet słowo "lichwiarze".

>>> Dlaczego Jarosława Kaczyńskiego nie było w sejmie podczas debaty o kryzysie

Tą zręczną formą Donald Tusk odróżnia się od drętwych liberałów z Unii Wolności oferujących Polakom pot i łzy bez minimalnej pociechy. Obrona odpowiedzialnej polityki finansowej populistycznym językiem jest wyzwaniem pociągającym, choć niełatwym. Nawet oferta szybkiego marszu do strefy euro, która teraz, podczas kryzysu, musi się kojarzyć z upartą obroną budżetowych rygorów, była sprzedawana przez Tuska jako obrona Polski przed kartelem najbogatszych państw europejskich chcących obracać europejskimi obligacjami. Obracać bez nas! Chciałoby się powiedzieć: takie uzasadnienie to maestria. Jeśli założyć, a obecny polski rząd zakłada szczerze, że dla twardego pilnowania poziomu budżetowego deficytu nie ma alternatywy. Że nie mamy szans więcej się zadłużać bez ryzyka bankructwa.

Niezadowolonym z powodu istotnie zbyt opieszałej w pierwszych miesiącach reakcji rządu na kryzys . Jedne lepsze (różne pomysły na ochronę miejsc pracy), drugie - dyskusyjne i niejasne (zaledwie symboliczne wsparcie dla kredytów hipotecznych). Doczekaliśmy się kryzysowego expose, do którego zachęcaliśmy premiera od dawna. Wielu kwestii jednak nie wyjaśnił - na przykład jak wygląda mapa rządowych priorytetów po ograniczeniach budżetowych wydatków, które mogą nie być w tym roku ostatnimi.

Od ministrów tego rządu Polacy słyszą dziwne opowieści, jak to policjanci nie muszą jeździć samochodami. A z mediów dowiadują się, że policji nie będzie stać na opłacanie informatorów, co oznacza, że powinna zawiesić swoją działalność. Rozwikłanie tej sprzeczności to zadanie dla szefa rządu. A to tylko pierwszy przykład z brzegu.

To oczywiste, że premier w obliczu trudności próbuje przemawiać optymistycznym językiem. Bierze na siebie ogromne ryzyko. J Tego na razie nie zweryfikujemy. Możemy go rozliczać z przedsięwzięć podejmowanych w logice jego dietetycznej kuracji. Gdy mówi, ile można zrobić za europejskie pieniądze, my patrzmy, czy jego urzędnicy nauczyli się już je wydawać. Okażmy mu odrobinę zaufania, ale też bądźmy dla niego recenzentami pozbawionymi pobłażliwości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj