To była pierwsza taka debata. Donald Tusk odpowiadał na pytania blogerów i internautów w formie tradycyjnej - z udziałem gości w kancelarii premiera - oraz wirtualnej, z wykorzystaniem serwisów społecznościowych: , , , oraz . Każdy mógł zadać pytanie premierowi przez internet.
Debatę można było śledzić w ramach transmisji on-line na stronie internetowej premiera - . Trwała ponad dwie godziny.
Tyle czasu wystarczyło, by . "Chcę wyjąć z tej ustawy to, co wydawało nam się jednym z dobrych instrumentów, a wam wydaje się groźne z punktu widzenia wolności obywatelskich" - powiedział premier. Przyznał też, że konsultacje w sprawie ustawy hazardowej, w której miał znaleźć się spis stron i serwisów, były za krótkie.
", ale tym, które mówią o konieczności dopracowania ustawy" - zapowiedział premier. "Wracamy do pracy nad projektem, żeby usunąć przepisy kontrowersyjne. " - dodał. To oznacza, że rejestr stron internetowych nie będzie uchwalony, przynajmniej na razie. Czy zniknie z politycznych planów na zawsze? To będzie zależało od wyników konsultacji społecznych.
"I tak mam wyrzuty sumienia wobec moich współpracowników" - zastrzegł .
Projekt nowelizacji ustawy z listopada 2009 r. o grach hazardowych ma m.in. wprowadzić . Strony hazardowe, które będą łamały ten zakaz, miały być umieszczane w tak zwanym rejestrze usług i stron niedozwolonych. Rejestr miałby prowadzić prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej; o wpisanie danej strony do rejestru mogłyby wnioskować: policja, wywiad skarbowy i służba celna.
Czytaj dalej >>>
Internauci zebrali . Ich zdaniem, to "bardzo niebezpieczny i sprzeczny z interesem obywateli" pomysł.
List z zaproszeniem do debaty skierował do internautów w zeszły wtorek. Premier podkreślił, że śledzi ich opinie w sprawie projektu noweli ustawy o grach hazardowych, wprowadzającego rejestr stron niedozwolonych.
"Zdecydowałem, że jeszcze raz przyjrzę się projektowanej ustawie. Intencją mojego rządu jest zapobieganie , a nie ograniczanie wolności w sieci. Spróbujmy to razem pogodzić" - napisał szef rządu.