Zobacz galerię aut naszych polityków
jeździ dwoma autami. Służbowe to oczywiście potężne pancerne bmw, w dodatku chronione przez uzbrojonych agentów. Ale prywatnie premier jeździ . Tusk zapewnia, że uwielbia prowadzić samochód, a zwłaszcza wypuszczać się nim w długą trasę. Ostatnio pojechał swoją toyotą z całą rodziną na urlop w Dolomity.
- ku zaskoczeniu - jeździ skromnym błękitnym . Maleńkie autko ma jednak przyciemniane szyby, więc żona byłego prezydenta nie wzbudza na ulicach sensacji. Gorzej sprawa wygląda na publicznych parkingach, bo gdy wysiada z pandy, wokół przystają całkowicie zaskoczeni ludzie, nie mogąc uwierzyć, że żona Aleksandra Kwaśniewskiego ma takie autko.
Nie zaskakuje już za to . Przestał zajeżdżać przed Sejm równie małą toyotą yaris, co biorąc pod uwagę posturę tego polityka wywoływało nawet na Wiejskiej sporą sensację. Ale teraz prominentny polityk lewicy ma już i sunie dostojnie ulicami miasta.
jeździ , które nazywa meganką, choć najmilej wspomina swojego malucha, którym z żoną, trojką dzieci i chomikiem w akwarium pojechał na kemping do Rumunii. "Cały kemping nie mógł oderwać od nas wzroku i z zapartym tchem czekał, ile jeszcze osób wyjdzie z tego pojazdu" - opowiada.
Ekstremalne przygody lubi też . Jak przystało na milionera, poseł PO ma dwa samochody terenowe: i . Jak sam mówi, to auta bez bajerów, o surowej linii, które wewnątrz mają sporo zamkniętej przestrzeni. To lubi najbardziej. Dużo jeździ po polnych drogach, by obserwować przyrodę. Najchętnie - ptaki nad Biebrzą.
ani nawet prawa jazdy. Jeździ partyjną hondą. Jego znajomi politycy z łezką w oku wspominają czasy, gdy Kaczyńskiego woził Ludwik Dorn swoim maluchem i polonezem truckiem. Były premier ma jednak inne motoryzacyjne pasje: szaleje na quadach i wodnych skuterach.
Ostry jak brzytwa od lat jest wierny raczej statecznym . Chwali te auta, ale dostrzega wadę: "Zawsze mam porysowaną karoserię i obtarte ściany w garażu, bo te auta nie mają urządzenia chroniącego". Jak przyznaje były premier, nie jest maniakiem motoryzacji: auto ma jeździć. Oleksy nie potrafi sam w samochodzie niczego naprawić, nawet zmienić koła, więc jeśli coś się psuje, najchętniej by uciekł.
Minister spraw zagranicznych jest wożony służbowym bmw, a prywatnie ma luksusowego . Ale największą miłością życia szefa polskiej dyplomacji jest radziecki motocykl z koszem z czasów wojny, który odkupił od żołnierza z NRD. Motocykl ma mocowanie do karabinu maszynowego, skrzynie na amunicję i saperkę. Sikorski mówi o swoim cacku, że jest bezcenne.
przywyczaił się do bycia pasażerem. Tyle, że samochód ministerstwa zamienił na partyjny. "Wożą mnie nissanem primerą i saabem. Ale prywatnie lubuję się w terenowych autach - mam " - ujawnia szef Samoobrony.
Szef ministerstwa spraw wewnętrznych, , też ma służbowe bmw, ale prywatnie po krętych i górzystych dolnośląskich drogach jeździ swoim .
Jego partyjny kolega, szef klubu parlamentarnego PO, , ma do dyspozycji sejmową toyotę avensis, prywatnie jeździ . Jak sam przyznaje, przez lata był wierny polskim cudom motoryzacji. Kolejno miał malucha, fiata 125p, poloneza i produkowane u nas daewoo lanos. Najmilej wspomina malucha. "Kiedyś upchałem do niego siedem osób. Cud, że milicja nas nie złapała" - ujawnia.
ma wiekowego . Jaki model, nie wiadomo dokładnie, bo były marszałek Sejmu nie chce o tym rozmawiać. Ale jest to małe auto - koledzy Dorna mówią, że to "prawdopodobnie stara 105-tka".
jeździ . Zapewnia, że nie jest maniakiem czterech kółek. "W ogóle się tym nie podniecam. Samochód ma jeździć, reszta mnie nie interesuje" - mówi szef lewicy.