Mimo, że Jarosław Kaczyński już dawno przestał być premierem, wciąż chodzą za nim ludzie w czerni. To ochroniarze z BOR, którzy dbają o jego bezpieczeństwo. Minister spraw wewnętrznych Grzegorz Schetyna uznał, że były premier potrzebuje obstawy i przedłużył ochronę.
"Były premier zwrócił się do wicepremiera Schetyny i ten przedłużył mu ochronę BOR" - mówi PAP rzeczniczka MSWiA Wioletta Paprocka.
Decyzja szefa MSWiA była potrzebna, bo minął już okres, gdy Jarosławowi Kaczyńskiemu ochrona przysługiwała ustawowo. Jest teraz zwykłym posłem, który nie musi mieć obstawy. Jednak - jak wiadomo nieoficjalnie - były premier argumentował, że dostaje pogróżki i boi się o własne bezpieczeństwo.
Dlatego Schetyna zgodził się zostawić mu ochroniarzy. Jeszcze w lutym wicepremier o połowę zredukował ochronę Kaczyńskiemu. Ma teraz trzech ochroniarzy i jedną limuzynę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane