Nagrodzeni zostaną Mikołaj Dowgielewicz i Piotr Serafin, którzy kierują Urzędem Integracji Europejskiej oraz Marcin Korolec wiceminister gospodarki. O premiach dla urzędników gabinetu Tuska
poinformował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
"Premier Donald Tusk bardzo oszczędnie szafuje pieniędzmi publicznymi, ale chyba udało nam się go przekonać, aby w tym wypadku, chyba po raz pierwszy, wiceministrom przyznał
nagrody" - powiedział w piątek w telewizji TVN 24 szef MSZ.
Jaka zatem może być kwota "szczodrej nagrody”? "Nie wiem, ile może ona wynieść. Nie zajmuje mnie ta sprawa" - odpowiada DZIENNIKOWI Mikołaj Dowgielewicz,
szef UKIE.
Według nieoficjalnych informacji od urzędników z kancelarii premiera może chodzić o dodatkową pensję, czyli około 12 tys. zł. To byłaby rzeczywiście wysoka jednorazowa kwota. W czasach
rządów Kazimierza Marcinkiewicza oraz Jarosława Kaczyńskiego zasłużeni ministrowie dostawali niecałe tysiąc złotych. Ale za to regularnie, bo co miesiąc. Donald Tusk może sobie pozwolić
na wyższe premie, bo w tym roku wstrzymał wypłaty nagród.
"Mamy taką małą kumulację i możemy ją rozdysponować" - mówi nasz rozmówca z kancelarii premiera. Jak się dowiedzieliśmy, premie otrzyma nie tylko trójka wymienionych
przez Radosława Sikorskiego urzędników. "W przygotowania do szczytu zaangażowanych było 10 osób. Będę o nich na pewno pamiętał przy podziale premii" - zapowiedział
Dowgielewicz.
"Pomysł z wynagrodzeniem urzędników to czysto wizerunkowy chwyt. Donald Tusk chce pokazać, że sukces na ostatnim szczycie to zasługa jego drużyny" - mówi DZIENNIKOWI Mariusz
Błaszczak, szef kancelarii premiera w rządach PiS.