Dziennik Gazeta Prawana logo

Przenieśli śledztwo po wpadce Czumy

10 lutego 2009, 10:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Decyzja ministra sprawiedliwości o przeniesieniu śledztwa z Krakowa do Warszawy może mieć związek z jego wczorajszą niefortunną wypowiedzią - ustalił DZIENNIK. Andrzej Czuma ujawnił, że prokuratorzy dysponują nazwiskami terrorystów, którzy zabili polskiego geologa. Teraz ma być "prowadzony za rękę", by więcej taka wpadka się nie powtórzyła.

"Któryś z prokuratorów zapewne poinformował Czumę, że dysponuje nazwiskami terrorystów i nie zastrzegł, że to informacja poufna. Minister przekazał wiadomość mediom i wpakował się <na minę>. Andrzej Czuma nie jest praktykiem, więc teraz w resorcie będzie ktoś, kto będzie prowadził go za rękę i tłumaczył jak nadzorować śledztwo oraz co i jak przekazywać mediom” - mówi nasz rozmówca.

Dziś minister sprawiedliwości Andrzej Czuma podjął, że śledztwo w sprawie porwania i zabicia Polaka przez talibów przejmie warszawska prokuratura okręgowa, choć krakowscy śledczy zajmowali się nią od kilku miesięcy. Jeszcze dziś akta mają zostać wysłane do stolicy.

Powód decyzji ministra sprawiedliwości? Szef krakowskiego oddziału Prokuratury Krajowej Marek Prokurator Wełna tłumaczy, że w ten sposób śledztwo będzie lepiej koordynowane, bo w Warszawie jest i MSZ, i centrum antykryzysowe Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

DZIENNIK dowiedział się także, że zapadła już decyzja o wydaniu międzynarodowego listu gończego za terrorystami odpowiedzialnymi za śmierć Polaka. Kiedy ten list powstanie?

"Po zachowaniu wszystkich procedur. Nie wiem, czy jest to kwestia, godzin, dni czy tygodni" - usłyszeliśmy w Ministerstwie Sprawiedliwości.

"Przeniesienie śledztwa jest dość niepokojące. Nie przekonują mnie argumenty, że chodzi tylko o to, by było ono bliżej <centrali> - mówi DZIENNIKOWI były koordynator ds. służb specjalnych Zbigniew Wassermann.

"Dlaczego śledztwo odbiera się prokuraturze, która prowadzi je od kilku miesięcy? Albo nie ma sie zaufania do tamtejszych prokuratorów i oddaje się śledztwo w ręce bardziej lojalnych ludzi, albo zostały popełnione rażące zaniedbania w śledztwie" - wyjaśnia Wassermann.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj