"Może zdarzyć się wszystko" - mówi jeden z członków rady. Do tej pory zgłoszono wnioski o odwołanie lub zawieszenie prezesa Andrzeja Urbańskiego oraz dwóch wiceprezesów, Sławomira Siwka i Marcina Bochenka. Chcą tego członkowie rady związani z LPR.
Jednak Do odwołania przedstawiciela zarządu w obecnej sytuacji wniosek musi poprzeć co najmniej pięciu członków rady, a w posiedzeniu musi uczestniczyć trzy czwarte jej przedstawicieli. LPR ma w tej chwili trzech przedstawicieli, tylu samo ma PiS. Jedna osoba jest rekomendowana przez Samoobronę, a Tomasz Rudomino jest oddelegowany do zarządu.
Nie jest wykluczone jednak, że ten ostatni wróci dziś do rady. "Jest taka ewentualność, że na powrót Tomasza Rudomino nie będziemy czekać do 19 marca" - przyznaje Łukasz Marek Moczydłowski, przewodniczący rady nadzorczej TVP. . "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby tak się stało" - uważa Moczydłowski.
Co na to sam Rudomino? Twierdzi, że o powrocie już w piątek do rady nie ma mowy. "Moja delegacja do zarządu kończy się 19 marca i wtedy dopiero wrócę" - tłumaczy DZIENNIKOWI. Dodaje, że do rady i tak musi wrócić, bo prawo nie pozwala, by był oddelegowany do zarządu na dłużej niż trzy miesiące.
O tym, która ze stron dziś może wygrać, zdecyduje głos Piotra Wawrzeńskiego związanego z Samoobroną. . Miał o tym rozmawiać Tomasz Borysiuk, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, który rekomendował Wawrzeńskiego do rady. W tym scenariuszu Farfał miałby zostać odwołany, a do zarządu miałby wrócić Marcin Bochenek lub Sławomir Siwek. Jednak obie strony zaprzeczają, że do takich negocjacji doszło.
Sławomir Siwek w rozmowie z DZIENNIKIEM zapewnia, że prezesem być nie zamierza. "Co więcej, " - przekonuje.