>>>Wszystko zaczęło się od tego tekstu: Aniołki i paprotki Kaczyńskiego i Tuska

Reklama

Poszło o słowa posła PiS na temat partyjnych koleżanek i tego, dlaczego trzy z nich (Gęsicka, Kluzik-Rostkowska i Natalli-Świat) awansowały to rangi "aniołków Kaczyńskiego", a inne (Kempa, Szczypińska) znalazły się poza pierwszą linią medialnego frontu.

"Szczura jeszcze nie odnaleźliśmy. Ja podałem dosyć dobre rozwiązanie albo przybliżenie do rozwiązania tej sprawy. Żebyśmy wszyscy złożyli, jako posłowie, ja już złożyłem, takie oświadczenie, że nie rozmawiałem z autorką tamtego artykułu i że nikt z nas nie rozmawiał, i żebyśmy zażądali wobec tej sytuacji od DZIENNIKA ujawnienia źródła, z którym będziemy wiedzieli, co zrobić. A jeżeli nie, to pójść do sądu. No, jeżeli wszyscy posłowie PiS będą twierdzić, że nie są autorami tych obrzydliwych i spotwarzających nasze koleżanki słów, no to w dowód prawdziwości swego twierdzenia DZIENNIK będzie musiał ujawnić przed sądem źródło. Jeżeli informacja jest prawdziwa. A ta, moim zdaniem, jest nieprawdziwa albo zmyślona" - mówił dziś Kurski w Radiu Zet.

>>>Sprawdzą, kto nie wierzy w urodę pań z PiS

"Dzisiaj niesamowita przewaga mediów, które mogą intrygować dowolnie, nad politykami polega na tym, że można dać dowolny cytat, że mówi nam anonimowy poseł PiS jakieś brednie i już się ludzie na siebie napuszczają, ktoś, kogoś nie lubi, robi kwasy, to jest bez sensu" - denerwował się Kurski.

"No, jeżeli ktoś obraża kobiety naszej partii, no to są kwasy, jak w chemii kwasy i zasady (...)Są kwasy dlatego, że przestrzegamy zasad" - dodał poseł PiS.

Kurski przyznał, że "od sprawy minął chyba z miesiąc, natomiast oczywiście, że (prezes Jarosław Kaczyński) był i jest zły, no bo nikt w PiS nie pozwoli na obrażanie naszych koleżanek".

>>>"Szczur, który obraził posłanki PiS"