"Premierowi powieka nie drgnęła, gdy złożył tych ludzi i ich rodziny na ołtarzu politycznego zapotrzebowania na teatralne gesty" - pisze Grzegorz Napieralski na swoim blogu w Onet.pl. Lider SLD przypomina, że firma Misiaka miała "przygotować stoczniowców, którzy przez nieudolność prawicy wylecieli na bruk, do znalezienia sobie nowego zajęcia. Miała ich przekwalifikować, przygotować kursy, spowodować, żeby mieli szansę".
>>> Misiak: moja firma jest czysta
"Na litość boską, dlaczego przez brak przyzwoitości jednego człowieka i kampanię prezydencką drugiego mają cierpieć tysiące ludzi? Dlaczego wyrzuciliśmy 80 mln złotych (z UE) do śmieci? Bo takie było polityczne zapotrzebowanie" - dodaje lider SLD.
W jego opinii Platforma "robi to, co zwykle". "Ludzi ma w nosie. Najważniejsze są gesty, słowa, podpowiedzi dobrze wyszkolonych PR-owców:" - napisał Grzegorz Napieralski.