Kiszczak stwierdził przed sądem, że ekipa gen. Wojciecha Jaruzelskiego dążyła do jak najszybszego zakończenia stanu wojennego i rozmów z opozycją. Dodaje, że dzięki takiemu rozwiązaniu możliwe były rozmowy przy Okrągłym Stole.

>>> Kiszczak: Stan wojenny uratował Polskę

Były szef MSW mówił także o naciskach ZSRR na Jaruzelskiego. "Po wprowadzeniu stanu wojennego ówcześni sąsiedzi PRL naciskali na zwalczenie opozycji i skończenie z indywidualnym rolnictwem, szantażując zakręceniem kurków, a rodzimy beton oczekiwał zaostrzenia represji, domagając się kar śmierci dla opozycjonistów. Żadnej pomocy z Zachodu nie mogliśmy się spodziewać" - opowiadał Kiszczak.

Dodał, że jest patriotą. "W latach stalinowskich w kontrwywiadzie wojska byłem zasypywany materiałami o wrogach ludu, których ceniłem jako dobrych Polaków. Żadnemu z nich nie stała się krzywda" - twierdzi Kiszczak.

>>> "Kiszczak zachował się jak winny"

"Zło po stronie władzy zawsze zwalczałem. W latach 60. wytykałem antysemityzm szefowi MSW Mieczysławowi Moczarowi, a w 1970 r. byłem w grupie, która doprowadziła do politycznego rozwiązania konfliktu na Wybrzeżu i usunięcia ekipy Władysława Gomułki. Ryzykowałem wtedy głowę" - stwierdził szef PRL-owskiego MSZ.