Lech Wałęsa, wybitny przywódca "Solidarności", człowiek legenda, jeden z tych, któremu zawdzięczamy Wspólnotę Europejską, oczywiście nie
powinien się tam pojawiać. Wałęsa ma to do siebie, że czasem pojawia się na spotkaniach, na których nie powinien się pojawiać. Zawsze mnie to denerwowało. Bo to go ośmiesza. Ja zawsze
stawałem w obronie Wałęsy. Ale dziś za Wałęsę się wstydzę! Należę do ludzi, którzy mają prawo to mówić.
>>>Ryszard Czarnecki: Trafiłem Wałęsę w słoneczny splot
Pokazuje swoje własne ja. Świetnie go znam, on w 70 proc. ma tzw. umysł chłopski, taki spryt chłopski. Ale z tym wiążą się też negatywne cechy, jak pazerność, nadmierne przywiązanie do
materialnych wartości. Jak przywódca "Solidarności" mówi, że wziął kasę, i to nie małą, i śmieje się z dziennikarzy, że nisko go oceniają, bo tylko na 50 tys. euro, to
jest to kompromitujące. Człowiek, który jest symbolem Sierpnia ’80, takich rzeczy nie powinien robić. Nie powinien także robić niczego dla kasy. On nie jest człowiekiem, któremu
brakuje na chleb. Jest człowiekiem zamożnym. I powinien mieć godność człowieka "Solidarności" i nie schylać się po każde pięć złotych.
On ma taką cechę: grabie grabią do siebie. Dobra doczesne są dla niego niezwykle ważne. Nie pierwszy raz to pokazał. I słusznie pada pytanie, ile zapłacił mu Donald Tusk za obecność na
kongresie chadeków.
Ale on w ogóle nie powinien dopuszczać do takich pytań. Dla ludzi takich jak ja jest to nieestetyczne. A obecność na kongresie Libertas kompromituje też PO, która go gościła na konwencji
chadeków.
Gdyby był człowiekiem skromniejszym, to by się zainteresował emeryturami innych robotniczych działaczy "Solidarności". 3 tys. zł to nie jest taka skromna pensja. Poza tym on
przecież robi swoje odczyty za wielkie pieniądze. Wałęsa ma olbrzymie możliwości dorobienia do swojej pensji tak jak nikt inny.
Mam wrażenie, że Wałęsa jest w tej chwili kompletnie zakręcony. Pojawił się na kongresie Libertas, a cały czas mówi, że nie pojawi się na obchodach czerwcowych wyborów. Myślę, że
Wałęsa musi nadepnąć na te grabie. I kiedy trzonek trzaśnie go w czoło, wtedy przestanie potykać się o własną nogę.
p
*Władysław Frasyniuk, były opozycjonista