O 10.20 prezydent Lech Kaczyński przybywa do znajdującej się opodal gdańskiej stoczni siedziby NSZZ "Solidarność". Tam w sali Akwen wręczy wysokie odznaczenia państwowe kilkudziesięciu byłym opozycjonistom.

Reklama

>>> Tusk dziękował. Także Lechowi Kaczyńskiemu

Tuż przed rozpoczęciem uroczystości do jednego z działaczy podchodzi przedstawicielka organizatorów. "No i jaka jest decyzja, proszę pana? Bierze pan order, czy nie?". Ten przecząco kręci głową. Kim jest? To Jan Hałas. W latach 90. wiceszef Komisji Krajowej, gdy przewodniczącym związku był Marian Krzaklewski.

Tłumaczy, że odmówił przyjęcia orderu "w proteście przeciw podziałom politycznym". "Jestem dumny z tego medalu, ale nie rozumiem, co się dzieje z ludźmi wywodzącymi się z Solidarności. SLD się cieszy z tego święta, a my się dzielimy" - tłumaczy.

Choć prezydent nie słyszał słów Hałasa, właśnie do nich odnosi się w swoim wystąpieniu. "Żałuję, że na tej sali z najwyższych władz państwa obecny jestem tylko ja, bardzo żałuję" - mówi Kaczyński. To ewidentny przytyk do decyzji Donalda Tuska, który przeniósł uroczystości na Wawel w obawie przed demonstracją związkowców. Prezydent nie boi się "Solidarności". "Bez tego związku ta potężna, choć bolesna operacja nie byłaby możliwa" - mówi o odzyskiwaniu niepodległości.

>>> Świat o "Solidarności" i naszym święcie

Uroczystość przenosi się na plac Solidarności przed pomnik Poległych Stoczniowców. Tam, obok związkowców, czekają politycy. Głównie z Prawa i Sprawiedliwości razem z Jarosławem Kaczyńskim. Jest też wicepremier Waldemar Pawlak z PSL, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz i marszałek Jan Kozłowski (obaj z Platformy). Dwaj ostatni zostają wybuczeni.

Mszy świętej przewodniczy prymas Polski kard. Józef Glemp. Homilię wygłasza abp Sławoj Leszek Głódź. Przerywają mu brawa. Apeluje, by "nie bać się tego pomnika". Broni też stoczniowców. "Jakże łatwo się na was obrazić, jakże trudno stawić wam czoła, podjąć wasze problemy. Nie wziąć do serca słów Jana Pawła II, że w konflikcie między władzą a ludem rację ma zawsze lud" - mówi. Tłum wiwatuje.

Zaraz po mszy rozpoczyna się zaplanowany wiec "Solidarności". Przemawia prezydent. "Szanowni państwo, a w zasadzie koleżanki i koledzy" - zwraca się w pewnym momencie do tysięcy uczestników manifestacji, przypominając o swojej związkowej przeszłości.

>>> Dlaczego 4 czerwca byliśmy podzieleni

Podczas prezydenckiego wystąpienia dwóch anarchistów rozciąga transparent "Precz z partiami politycznymi!". Apele porządkowych ze związku nic nie dają. Dochodzi do szarpaniny i właściciele transparentu zostają wyrzuceni z wiecu.

Na koniec jeszcze wspólne odśpiewanie hymnu. Wiceszef związku i gospodarz uroczystości Jacek Rybicki zaprasza delegacje na "grochówkę i urodzinowy tort". Na związkowców czeka ponad 40-kilogramowy tort w kształcie biało-czerwonej flagi z symbolem "Solidarności". Własnoręcznie kroi go prezydent.