Obaj autorzy książek o Lechu Wałęsie wzięli udział w spotkaniu zorganizowanym przez warszawski klub "Gazety Polskiej".

Reklama

>>> Zyzak chce dalej pisać o Lechu Wałęsie

Gontarczyk zarzucił Zyzakowi niefrasobliwość w traktowaniu wymogów warsztatowych pracy historyka. "Każdy błąd warsztatowy popełniony przez Pawła Zyzaka został skwapliwie podchwycony przez przeciwników pisania o Wałęsie w tonie innym niż hagiograficzny i na całe lata zamknął w Polsce możliwość poważnej dyskusji na ten temat" - powiedział.

Historyk IPN uważa także, że Zyzak zbyt często w swojej publikacji korzystał ze źródeł anonimowych. W odpowiedzi usłyszał, że nie są to źródła anonimowe, ale "anonimizowane", czyli osoby, których tożsamość jest znana historykowi, a którym, z różnych względów, zależało na zachowaniu anonimowości.

"Zebrałem dużo więcej informacji o życiorysie Lecha Wałęsy, które można by określić jako pikantne lub bulwersujące. Nie zdecydowałem się jednak na zamieszczenie ich w książce, właśnie po to, żeby zachować wyważone spojrzenie, nie zagłębiać się zbytnio w sensacje, które ostatecznie nie mają większego znaczenia" - podkreślił Paweł Zyzak.

Reklama

>>> Waęsa pozywa Kaczyńskiego za "Bolka"

"Jednak sprawa posiadania nieślubnego dziecka i skandalu związanego z jego nagłą śmiercią oraz powiązanego w czasie zerwania Wałęsy z rodzinnymi stronami to poważniejsza sprawa niż ciekawostki obyczajowe. Stawia ona w nowym świetle moralność późniejszego prezydenta" - dodał.