Lech Kaczyński pochwalił ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego za to, że nie ujawnił dziś listy księży-agentów. Prezydent uważa, że lista wyrządziłaby wiele szkód.
"Wśród materiałów bezpieki jest dużo sfałszowanych dokumentów" - powiedział Lech Kaczyński. Dodał, że do takich materiałów trzeba podchodzić niezwykle
ostrożnie. Prezydent uważa też, że nie wszyscy powinni mieć dostęp do akt bezpieki na temat duchowieństwa.
Według głowy państwa, przykładem na złą lustrację jest oskarżenie ks. Malińskiego, bliskiego przyjaciela Jana Pawła II, o to, że był agentem SB. Prezydent uważa, że zarówno sposób, jak i moment ujawniania nazwisk donosicieli wśród duchownych, budzi jego poważne wątpliwości.
Ks. Isakowicz-Zaleski miał dziś przedstawić listę domniemanych agentów SB wśród duchowieństwa. Na rozkaz kurii ksiądz się z tego wycofał.
Według głowy państwa, przykładem na złą lustrację jest oskarżenie ks. Malińskiego, bliskiego przyjaciela Jana Pawła II, o to, że był agentem SB. Prezydent uważa, że zarówno sposób, jak i moment ujawniania nazwisk donosicieli wśród duchownych, budzi jego poważne wątpliwości.
Ks. Isakowicz-Zaleski miał dziś przedstawić listę domniemanych agentów SB wśród duchowieństwa. Na rozkaz kurii ksiądz się z tego wycofał.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|