Netzel swoje oskarżenia opiera na wynikach kontroli wewnętrznej - na niekorzystnych długoterminowych inwestycjach na Wschodzie zmarnowano setki milionów złotych. Za błąd uważa przede wszystkim wyprowadzenie z centrali PZU w Polsce trzystu milionów do oddziałów firmy na Ukrainie i Litwie. Na Ukrainie zainwestowano bez powodzenia prawie 160 mln. zł., m.in. w kupno jednego z ukraińskich ubezpieczycieli za cenę 40-krotnie wyższą od jego realnej wartości. "Kupiono nic nie wartą spółkę za grube pieniądze. Te pieniądze się rozpłynęły i jeszcze są straty. Będziemy musieli to pokrywać" - tłumaczy Netzel.
Na Litwie do 120 mln. Do inwestycji doliczyć trzeba prawie pięćdziesiąt milionów złotych strat. Tam jednak inwestowały dwie siostrzane spółki. Prezes obydwu, Zenon Olbryś uważa, że przyczyną strat było ślepe wejście rynek bez jego rozeznania. Stypułkowskiego broni członek dawnej komisji śledczej ds. PZU, poseł SLD Ryszard Zbrzyzny. Według niego to PiS stara się odsunąć uwagę mediów od osoby Netzla i skupić na dawnych zarządcach.
Jeżeli nawet w śledztwie Stypułkowski zostanie uniewinniony, ścigają go inne demony z przeszłości. Do prokuratury wróciła sprawa z przed czterech lat, gdy w wypadku samochodowym zabił trzech nastolatków. Jego volvo doszczętnie rozbiło fiata 126p którym jechali chłopcy.