Wśród nich byli nauczyciele, dyrektorzy szkół, przedstawiciele organizacji oświatowych i wyższych uczelni. Każdy miał 2 minuty, żeby powiedzieć, co myśli o Narodowym
Instytucie Wychowania. Po 2,5-godzinnej dyskusji okazało się, że większość z nich jest przeciwna powołaniu urzędu. Resort oświaty jednak nie przejął się porażką. Wiceminister oświaty
cieszył się, że przynajmniej aż tylu osobom chciało się dyskutować na temat wychowania.
A może im się chciało, bo pomysł ministerstwa budzi wiele kontrowersji. Instytucja miałaby wspierać szkoły, rodziny i organizacje, które zajmują się dziećmi i młodzieżą. Żeby instytut działał, potrzeba rocznie 11 mln złotych. Pracowałoby w nim ponad 100 osób. Pomysł popiera koalicja, opozycja jest przeciw.