Dziennik Gazeta Prawana logo

Biznesmen w prokuraturze ws. Gilowskiej

12 października 2007, 11:30
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Skąd u niego takie dokumenty? Gdańska prokuratura przesłucha olsztyńskiego biznesmena, któremu ktoś podrzucił dokumenty z procesu lustracyjnego Zyty Gilowskiej. Prokuratora zbada też autentyczność papierów.

Biznesmen nie umie wyjaśnić, dlaczego dokumenty trafiły akurat do niego. "Każdy może zostać w ten sposób <wrobiony>" - mówi Tobiasz Niemiro. Dodaje, że nie zna ani nigdy nie spotkał Zyty Gilowskiej.

Przedsiębiorca nie chciał ujawnić, jak znalazły się u niego dokumenty. Pieczątki na nich wskazują, że zostały skopiowane już po tym, jak trafiły do sądu lustracyjnego. A dostęp do tych materiałów powinny mieć tylko osoby uczestniczące w procesie! Wśród 30 kartek są m.in. meldunki agenta "Beata" i inne materiały dawnej SB, a treść dokumentów pokrywa się z przebiegiem procesu.

Biznesmen będzie zeznawał jako świadek w prokuraturze. To ona prowadzi śledztwo w sprawie domniemanego szantażu lustracyjnego. Gilowska uznała, że jej lustracja miała służyć pozbyciu się jej z rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Po tym jak Rzecznik Interesu Publicznego oskarżył ją o współpracę z SB, była wicepremier i minister finansów została odwołana.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj