"Policja nie może zajmować się legalnymi organizacjami politycznymi. Za to zajmujemy się wszystkimi, którzy łamią prawo" - bagatelizuje Paweł Biedziak z Komendy Głównej Policji.

Według naszych informacji narada poświęcona zwalczaniu terroryzmu i ekstremizmu odbyła się 11 września w podwarszawskim Legionowie. " To była rocznica zamachów na World Trade Center. Spotkali się szefowie wydziałów kryminalnych komend wojewódzkich, Centralnego Biura Śledczego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego" - mówi nam jeden z uczestników spotkania.

Uczestnicy dyskusji szybko zgodzili się, że terroryści kierują się celami politycznymi: organizują zamachy, by rozpropagować swoje cele lub zmusić rządy do negocjacji. "Stąd rozmowa bardzo szybko zeszła na temat skrajnych organizacji politycznych. Tym bardziej że, według naszych informacji, w Polsce bardziej realne od ataku islamistów mogą być krwawe porachunki między działaczami skrajnie prawicowych i lewicowych organizacji" - przyznaje jeden z uczestników narady.

Głównym punktem spotkania było wystąpienie szefa pionu zwalczania terroryzmu i ekstremizmów w Centralnym Biurze Śledczym oraz szefa bliźniaczej struktury w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Obydwaj zasugerowali, że policjanci operacyjni nie powinni zbierać informacji o działaczach Młodzieży Wszechpolskiej.

"Przekaz dla nas był jasny: wicepremier Roman Giertych jest honorowym przewodniczącym, więc powinniśmy trzymać się z daleka od tej organizacji – przyznaje inny z rozmówców DZIENNIKA.

W kuluarach agenci przywoływali głośny incydent sprzed trzech lat. Olsztyńska policja stworzyła listę organizacji o „zabarwieniu nazistowskim”. Wśród kilkunastu takich jak NOP, White Legion, Narodowi Socjaliści znalazła się również Młodzież Wszechpolska.

"Głośno zaprotestowali działacze Młodzieży Wszechpolskiej i politycy Ligi Polskich Rodzin. Zażądali dymisji szefa olsztyńskiej policji" - mówi funkcjonariusz Komendy Głównej. I rzeczywiście, wobec komendanta miejskiego policji i naczelnika wydziału prewencji, w którym powstał raport, wszczęto postępowania dyscyplinarne.

"Tym razem uratowali głowy. Ale mieli nieprzyjemności, stracili premie tylko za to, że napisali prawdę. Mieli wiedzę, że o związkach Młodzieży Wszechpolskiej z nazistami informują policjanci operacyjni. A szerzenie nazizmu jest przestępstwem" - mówi nasz rozmówca.

Nastawienie kierownictwa policji do Młodzieży Wszechpolskiej zmieniło dopiero ujawnienie nagrania przez dziennik.pl. Jednak wczoraj dyrektor Biura Komunikacji w Komendzie Głównej Policji Paweł Biedziak bagatelizował wcześniejsze zakazy.

" Nie możemy zbierać informacji o kimś tylko dlatego, że jest członkiem legalnej organizacji politycznej. Zajmujemy się za to wszystkimi, którzy łamią prawo, niezależnie od tego, jaką legitymację mają w kieszeni" - wyjaśnił.
Sprawa ujawnionego przez dziennik.pl nagrania trafiła właśnie do komórki zajmującej się w CBŚ terroryzmem i ekstremizmami. Funkcjonariusze zbierali informacje dla prokuratorów z Gliwic, którzy wszczęli śledztwo z paragrafu mówiącego o propagowaniu treści nazistowskich.

" Mamy już pierwsze ciekawe ustalenia. Z jednostek w całym kraju spływają informacje o nazistowskich wybrykach. Podejrzewamy, że związki Młodzieży Wszechpolskiej z nazistami są szersze, niż ten jeden incydent" - przyznaje nasz rozmówca z resortu spraw wewnętrznych.