Oficjalnie kierownictwo ABW odmawia odpowiedzi na temat badania. "W takim razie na najbliższym posiedzeniu wyjaśnimy dokładnie tę zaskakującą i niepokojącą informację" - zapowiada szef komisji ds. służb specjalnych poseł Janusz Zemke.

Klimek miał obowiązek przejść badanie wariografem. Takie sprawdzenie obowiązuje każdego nowo przyjętego funkcjonariusza. Kto nie przejdzie, ten nie jest przyjmowany do służby.

Oprócz badań psychologicznych, dokładnej weryfikacji życiorysu to najważniejszy element procedury kwalifikacyjnej. Ma on ustrzec przed przeniknięciem do środka osób podatnych na korupcję, uzależnionych od używek lub wręcz szpiegów. Tomasz Klimek był badany, gdy w październiku obejmował stanowisko wiceszefa ABW.

"Od tamtej pory odbyły się już trzy próby. Jak dotąd żadna nie zakończyła się pozytywnie" - mówi wysoki rangą urzędnik gabinetu Jarosława Kaczyńskiego. Drugi z naszych rozmówców dodaje, że problemy z badaniami Klimka zaczynały się na etapie pytań o korupcję.

"To była seria pytań, która ma wysondować podatność na korupcję. W przyszłości i przeszłości. Wskazania wykraczały poza normy" - opowiada nasz rozmówca. Próbę powtarzano już trzykrotnie. Zawsze z tym samym skutkiem, czyli negatywnie. O sprawie do dzisiaj wiedziało zaledwie kilka osób. "Wszyscy liczą, że jednak Klimek przejdzie za którymś razem i problem się sam rozwiąże" - mówi rozmówca DZIENNIKA.

Od kilku dni staraliśmy się potwierdzić lub zaprzeczyć tym informacjom w ABW. Najpierw zapytaliśmy oficer prasową ABW Magdalenę Stańczyk, dlaczego Pan Tomasz Klimek pełni nadal funkcję wiceszefa ABW, mimo że nie przeszedł procedury badaniu na wariografie. W odpowiedzi usłyszeliśmy: "Nie odpowiemy na to pytanie, gdyż jest zawarta w nim fałszywa teza".

"Cóż, oficjalnie Tomasz Klimek przeszedł procedurę badania. Tyle że nie przeszedł jej z pozytywnym skutkiem" - dodaje nasz rozmówca. Tym razem skierowaliśmy listę precyzyjnych pytań. Chcieliśmy wiedzieć, czy, ile razy i z jakim skutkiem Tomasz Klimek przechodził badania.

"Nie informujemy o przebiegu i wynikach wewnętrznych procedur kadrowych" - odparła oficer prasowa ABW Magdalena Stańczyk. Badania na wariografie nie są jedynym problemem Klimka. Negatywnie zaopiniowała jego kandydaturę na wiceszefa ABW komisja ds. służb specjalnych.

"Źle go oceniliśmy, bo nie miał żadnego doświadczenia na kierowniczym stanowisku. Nie miał także sukcesów w swojej poprzedniej pracy, czyli policji. Do tego nie zna dobrze żadnego języka obcego" - ujawnił nam członek komisji.

Faktycznie: 33-letni Tomasz Klimek nie odnosił oszałamiających sukcesów w krakowskiej policji. Zaczął karierę w wydziale kryminalnym, jednak szybko go zmienił. "To nie był orzeł. Nie rozwikłał żadnej wielkiej sprawy" - ucina pytania jego ówczesny przełożony. Krótko pełnił nawet funkcję rzecznika krakowskiej policji, aby ostatecznie osiąść w wydziale prezydialnym komendy miejskiej.

Zawsze znajdował czas, aby kontaktować się z politykami. Tak poznał Zbigniewa Wassermanna, dzisiejszego ministra koordynatora. "To jest przyczyna jego kariery: z eksperta komendy miejskiej na wiceszefa ABW" - mówi oficer małopolskiej policji.

Mimo kilkudniowych prób nie udało się nam skontaktować z Tomaszem Klimkiem, choć wiedział on, że powstaje tekst na temat jego kłopotów z wariografem. Zbigniew Wassermann nie chciał komentować żadnych informacji o Tomaszu Klimku.