Były prezydent nie jest jednak zdziwiony. "Marek Dochnal jest aresztowany i ma prawo mówić, co chce. Ja kont za granicą nie miałem i nie mam" - zapewnia Kwaśniewski. Kłamstwem nazywa zeznania Dochnala na temat rzekomych prezydenckich sponsorów. Lobbysta - jak ujawnił DZIENNIK - powiedział prokuratorom, że biznesmeni Aleksander Schneider i Aron Frenkel pokrywali różne wydatki głowy państwa.

"Znam Schneidera od lat 90., ale jest to znajomość o charakterze towarzyskim, bardziej rodzinnym" - tłumaczy Kwaśniewski. Dodaje, że w ogóle nie kojarzy drugiego wymienionego przez Dochnala biznesmena, czyli Frenkela. "Może kiedyś go spotkałem. Może brał udział w jakimś większym wydarzeniu" - mówi Kwaśniewski.

Były prezydent broni również dobrego imienia swojej żony, a w zasadzie jej fundacji "Porozumienie bez barier". Według Dochnala, na konto fundacji wpływały pieniądze z prywatyzacji Polskich Hut Stali. Kwaśniewski twierdzi, że to pomówienia i akurat nimi jest mocno zdziwiony. Dlaczego? "Zawsze wracają politycznie, zazwyczaj wtedy, kiedy udzielam w Polsce jakiegoś wywiadu" - tłumaczy Kwaśniewski.