Nowy szef policji Konrad Kornatowski pomógł ukryć zabójstwo na posterunku MO w latach 80. - wynika z tajnego do niedawna tzw. raportu Rokity, dokumentującego przestępstwa aparatu bezpieczeństwa w PRL. Jego nazwisko występuje na liście setki milicjantów, esbeków i prokuratorów, którzy powinni odpowiedzieć karnie za swoje czyny w PRL-u. "Szanuję pracę komisji posła Rokity, która ocaliła od zapomnienia wiele ciemnych spraw PRL, ale w tej sprawie po prostu się myli" - mówi DZIENNIKOWI sam Kornatowski.
DZIENNIK dotarł do materiałów Nadzwyczajnej Komisji Sejmowej do Zbadania Działalności w okresie PRL. Komisja pod przewodnictwem posła Jana Rokity działała szesnaście lat temu. Materiały zgromadzone przez komisję jeszcze niedawno były tajne. Efektem jej pracy był raport, który do dziś jest jedyną dokumentacją opisującą kilkadziesiąt przypadków zabójstw dokonanych w czasach PRL. Raport kończy lista około stu nazwisk osób, które uczestniczyły w mataczeniu postępowań karnych i mogą być podejrzane o dokonanie przestępstw. I właśnie tam pojawia się nazwisko nowego szefa policji:
"Sprawa śmierci Tadeusza Wądołowskiego: Konrad Kornatowski (Prokuratura Rejonowa Gdynia): wniosek do Prokuratora Generalnego o ustalenie odpowiedzialności karnej z artykułu 246 kk (czyli przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków)".
Dlaczego Tadeusz Wądołowski został zatrzymany i później zakatowany na komisariacie MO - do dziś nie wiadomo. Najprawdopodobniej nie był działaczem opozycji. Milicjanci twierdzili, że zatrzymali go na dworcu PKP w Gdyni, w związku z kradzieżą kury. Tam przypuszczalnie został pobity, zostawiony nieprzytomny w celi, gdzie udusił się własną krwią. Z ekspertyz zamówionych przez komisję Rokity wynika, że prokuratorzy prowadzący śledztwo, Barbara Godlewska i Konrad Kornatowski, zrobili wszystko, aby sprawy nie wyjaśnić. Dopiero po błyskawicznym pochówku na cmentarzu komunalnym, na koszt opieki społecznej, odnaleźli rodzinę ofiary. A sprawę już po trzech miesiącach umorzyli.
"Nie mam w tej sprawie nic do ukrycia i także nic do zarzucenia sobie. Śledztwo było prowadzone zgodnie z ówcześnie obowiązującym prawem. Żałuję jedynie, że na początku lat 90. nie odbyło się śledztwo w tej sprawie, choć była taka szansa. Posłuchałem wtedy byłego działacza opozycji, prokuratora wojewódzkiego i później senatora Lanckorońskiego, abym się nią nie przejmował" - wyjaśnia DZIENNIKOWI sam Kornatowski. Powierzenie Kornatowskiemu misji kierowania setką tysięcy polskich policjantów było pierwszą decyzją nowego szefa resortu spraw wewnętrznych i administracji Janusza Kaczmarka. Wcześniej Kornatowski pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości, był tam jednym z najbliższych współpracowników ministra Zbigniewa Ziobry.
"Obserwowałem ostatnie siedemnaście lat pracy Kornatowskiego. Jak mało kto, skutecznie i bezkompromisowo walczył z mordercami, mafią i układami. Jest kilka osób w kraju, które mogą się szczycić takimi osiągnięciami" - komentuje jeden z oficerów policji, który często współpracował z Kornatowskim. To częsta opinia o nowym szefie policji.
"Mam nadzieję, że obaj ministrowie nie wiedzieli o przeszłości ich współpracownika. Ale jeśli wiedzieli, to będę się domagał od nich jasnego, publicznego stwierdzenia: zbrodnie okresu PRL mamy za nic" - mówi DZIENNIKOWI poseł Jan Rokita.
Gdy Konrad Kornatowski, nowy szef policji, był prokuratorem, umorzył śledztwo w sprawie zabitego przez Milicję Obywatelską Tadeusza Wądołowskiego - wynika z tzw. raportu Rokity - ujawnia DZIENNIK. Wądołowski został zakatowany na komisariacie MO w latach 80.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama